Według Ujazdowskiego Donald Tusk i Bronisław Komorowski popierają pomysł systematycznego usuwania historii ze szkoły:
Są historykami, ale nie zachowują się jak elita państwowa. Nie są najwyraźniej w stanie prowadzić samodzielnej i odważnej polityki. Ulegają więc naciskom zewnętrznym. (...) W tym konkretnie przypadku ulegają mainstreamowi edukacyjnemu, który destruuje szkołę.
Polega to na ekonomizacji polskiej edukacji, wyrzuceniu za burtę historii i humanistyki. Już w roku 2001, wraz z nieżyjącym już śp. Tomaszem Mertą, który zginął w Smoleńsku, spieraliśmy się z ministerstwem edukacji w sprawie zmian w programach nauczania. Poczuliśmy wtedy obaj, że zaczyna być realizowana szersza wizja. Humanistyka ma iść w kąt.
Polityk PiS krytykuje Platformę Obywatelską:
To jest element obecnego silnie w naszym kraju mechanizmu oligarchicznego. Platforma jest formacją bez ambicji, bez poglądów i bez wrażliwości państwowej. Taka władza bardzo często i łatwo ulega agresywnym i egoistycznym projektom. W tym wypadku – projektowi destrukcji edukacji pod hasłem jej unowocześnienia. Minister Hall była tego projektu gorliwym i szczerym wykonawcą.
O decyzji w sprawie nauczania historii i języka polskiego w liceach:
Decyzję podjął minister edukacji. Prezydent i premier przyzwolili na nią. Decydujący był brak ambicji i zdolności państwowych.
Tak po prostu? - dopytują bracia Karnowscy.
Tak po prostu. Bo kiedy rządy są wyłącznie wielkim przedsięwzięciem marketingowym, to tak się dzieje. Tusk nie jest premierem w tradycyjnym sensie, nie jest politykiem państwowym, ale lokajem marketingu. Przekształcił rząd w biznes reklamowy.
Czy odbyła się w gremiach kierowniczych Platformy Obywatelskiej poważna debata nad tym, jakiej edukacji Polska potrzebuje? Nie. Bo takie debaty nie odbywają się na żadne tematy. Liczy się tylko efekt sondażowy.