Pierwszy wiceprzewodniczący PO oczywiście uważa, że "reforma 67" jest niezbędna. Zauważa, że "dzisiaj bezrobocie dotyczy w stopniu najwyższym ludzi młodych i absolwentów, a nie ludzi w wieku okołoemerytalnym". Ale w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem z onet.pl Grzegorz Schetyna, opowiadając się za reformami, przestrzega przed rządem w stylu "Buzek bis".
Musimy wyciągać wnioski z tamtych reform. Nie mogą kojarzyć się z porażką. Nie może być też tak, że kolejny rząd będzie próbował zdemolować reformy, jak to miało miejsce za czasów premierostwa Leszka Millera.
Dlaczego reformowanie tak źle kojarzy się w Polsce?
Być może ministrowie Jerzego Buzka nie potrafili ich wytłumaczyć. Nie możemy popełnić tego samego błędu, potrzebujemy prawdziwej dyskusji w Sejmie, która później przeniesie się na debatę ogólnospołeczną.
Zaraz jednak oświadcza:
Nie chcę koalicji z Palikotem ani z SLD. Oglądając telewizję, mam wrażenie, że te partie nieustannie mówią o tym, że chciałyby zasilić rząd. Musimy bronić i chronić koalicję PO-PSL za wszelką cenę. Poprzednia kadencja, też niełatwa, pokazała, że tylko taka koalicja ma przyszłość. O kolejnych reformach nie będę mówił, bo nie jestem w rządzie.
Co ciekawe, ekswicepremier pytany, czy Telewizja Trwam powinna dostać koncesję na nadawanie na cyfrowym multipleksie, odpowiada:
Powinna. Telewizja Trwam ma swoich widzów i zwolenników. Ale złożony wniosek musi spełniać wszelkie wymogi formalne.
O sobie mówi w kategoriach wyczekującej i głębokiej rezerwy kadrowej:
Jestem po intensywnych czterech latach pracy. Potrzebuję dystansu i spokojnej oceny sytuacji. W ciągu ostatnich czterech lat pełniłem funkcję szefa MSWiA, przewodniczącego klubu Platformy, marszałka Sejmu, a nawet pełniłem obowiązki prezydenta Polski przez miesiąc.
Schetyna pointuje:
W sporcie jak w polityce, trzeba walczyć do końca. Nigdy nie należy się poddawać.