Szydło mówi o głosach, według których niektórzy działacze PiS mieliby przenieść się do Solidarnej Polski:
Jestem zdziwiona tymi informacjami i nie wiem skąd się to wzięło. To zwykłe bzdury. Postrzegam to tylko w kategorii fantazji autorów tych rewelacji.
W sprawie marszu:
Organizacji tego marszu nie należy rozumieć w kontekście tego, czy jesteśmy zadowoleni, czy nie. Ten marsz został zorganizowany po to, żeby dać ludziom szanse okazania swojego niezadowolenia. Był po to, żeby ludzie mogli pokazać swój sprzeciw wobec emerytalnych propozycji rządu.
Zapytana, czy ulica jest najlepszym miejscem do dyskusji, stwierdza:
Widać wyraźnie w ostatnich miesiącach, że na tym rządzie największe wrażenie robią duże akcje społeczne, takie chociażby jak przy sprawie ACTA. Wtedy rząd pokazuje, że reaguje na to, co ma do powiedzenia społeczeństwo. Na nasz pochód przyszło bardzo dużo ludzi, więc jeżeli chodzi o frekwencję i przebieg protestu, mogę powiedzieć, że wszystko wyszło bardzo dobrze.
Na zarzut o nasyceniu manifestacji hasłami dotyczącymi Smoleńska, Szydło odpowiada:
Wcale nie było takiej dominacji haseł smoleńskich. Byłam tam i obserwowałam. Najczęściej pojawiały się hasła dotyczące emerytur. A nawet jeśli, to my mówiliśmy przed marszem, że zapraszamy ludzi do obrony swoich praw, we wszystkich obszarach, także w sprawie smoleńskiej.
Co z zapowiadaną ofensywą PiS?
Nie lubię słowa "ofensywa". My robimy swoje, składamy projekty ustaw w ważnych sprawach. Nie patrzymy na wyniki sondaży, istotne jest to, co dzieje się w Polsce. Rośnie bezrobocie, jest chaos w wielu dziedzinach życia, począwszy od budowy dróg, której właściwie nie ma, aż po służbę zdrowia.
Będziemy z całych sił dążyć do tego, żeby nasze pomysły i projekty były obecne w debacie publicznej i sejmowej. To jest ważne, a nie gra polityczna, którą Platforma prowadzi od dłuższego czasu.
Kto zatem rozpuszcza plotki o problemach w PiS?