Po publikacji „Rzeczpospolitej"

Michał Szułdrzyński

w dzisiejszej „Rzeczpospolitej” pisze

:

Faktem jest, że partia Kaczyńskiego musi zrobić wizerunkowy szpagat: zmienić wizerunek i pokazać, że jest konstruktywną opozycją, realną alternatywą dla Tuska, partią, z której propozycjami gospodarczymi dyskutują najważniejsi ekonomiści w kraju, ale z drugiej strony zbytnim wahnięciem w stronę centrum nie wywołać konsternacji u bardziej smoleńskiego elektoratu.

Dlatego spin doktorzy nie chcieli zamilknąć o Smoleńsku, lecz zmienić język, jakim się o nim mówi.

Nasi rozmówcy pokazują przykład: zamieszanie z ekshumacjami odwróciło uwagę od tego, co w całej sprawie najważniejsze. Rodzina Anny Walentynowicz oświadczyła wczoraj, że nie rozpoznała jej ciała, a w trumnie są zwłoki innej osoby. Ta informacja to świetny argument na rzecz tezy o tym, jak od początku fatalnie prowadzona była sprawa śledztwa smoleńskiego i jakie konsekwencje ma to dziś. PiS może pokazać, że zgoda na rosyjski zakaz otwierania trumien była wielkim błędem. Ba, pozwala postawić bardzo niewygodne pytania Ewie Kopacz, która tuż po katastrofie zapewniała, że polscy lekarze uczestniczyli w sekcjach.

Waldemar Kuczyński, twórca polskiej prywatyzacji, zareagował zdecydowanie:

PiS jest alternatywą, ale nie gospodarcza, smoleńską, mściwą, paranoiczną (dwa wybuchy, kondominium itp.). "Oliwa nie żywa.."

Dalej atakował:

PiS to bolszewicy trzeciej RP i dlatego jak ulał pasuje model "puławianie" i "natolińczycy", który jest w Pana tekście.

I dalej formułuje swoje pretensje:

Zwlekają z debata i nazwiskiem "premiera", bo chyba nikt poważny nie chce stać się ich "pożytecznym idiotą". I ten Pana żal!

Ciekawe, że po chwili w tego „przywódce bolszewików” wyraźnie się wczuwa:

Prezes się wkurzył nie za to, że podważyli mu prawdę, lecz, że odkryli kłamstwo. Maskaradę! To dwie różne sytuacje i oceny.