Sensacja. Sensacja pomieszana z grozą. Portal Natemat.pl przeprowadził wywiad z nieskorym do występów w innych mediach Adamem Michnikiem. I choć legendarny redaktor nie okazał się zbyt rozmowny, to mimo wszystko te kilka słów wystarczyło, by czytelnik mógł doświadczyć iluminacji - i sporej dawki horroru - w zetknięciu z lapidarnymi, lecz niezwykle celnymi diagnozami Michnika. Trudno jednak powiedzieć, co jest w tym wywiadzie bardziej błyskotliwe: pytania czy odpowiedzi.

Największe zagrożenie dla Polski, to...?

To jest oczywiste. To jest ta fala nastojów populistycznych, szowinistycznych, niszczących ład konstytucyjny i osłabiających państwo.

- stwierdza autorytatywnie Michnik. Redaktor portalu zgodnie z dziennikarską sztuką ciągnie go za język.

Czy ta fala ma jakieś twarze?

- pyta. Michnik nie wymiguje się odpowiedzi. Ujawnia, waląc prosto z mostu, kto stoi za  antypolskim spiskiem

Ma cztery ośrodki zarządzania. Z jednej strony to jest kierownictwo PiSu, a konkretnie Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz. Z drugiej strony to jest tak zwany ruch narodowy, w którym są judeosceptycy, jeśli nie po prostu antysemici. Mówią oni językiem agresji i nienawiści.

Z trzeciej strony to jest ojciec Rydzyk. Z czwartej strony to wspierany przez kiboli, szef "Solidarności" Piotr Duda, który mówi językiem obelg wobec premiera. Zwyczajnie obraża licząc na swoją bezkarność.

I jakby mało było tej grozy i terroru, na koniec dostajemy cios prosto w splot słoneczny

Czy pana zdaniem te siły mogą przejąć władzę?

- pyta zaniepokojony reporter. Michnik, patrząc mu z siłą prosto w oczy i cedząc każdą głoskę (o ile to możliwe), odpowiada w stylu Bogusława Lindy:

Mogą.

Kurtyna opada, światła gasną, a nam zostają tylko ciarki przechodzące po plecach.