Kapitulacja Japonii przyniosła Azji oraz państwom Zachodu wiele zmian. Nie wszystkie były spodziewane, ale nowemu początkowi powstającemu na tym kontynencie trudno było powiedzieć wyraźne stop. Dwa dni po tym, jak Japończycy pierwszy raz w historii usłyszeli głos swojego cesarza i przy okazji dowiedzieli się od niego samego, że przestaje być bogiem, Indonezja ogłosiła niepodległość.
17 sierpnia minęło dokładnie 71 lat od tego wydarzenia. Dżakarta postanowiła uczcić ten dzień nie tylko tradycyjnymi państwowymi uroczystościami, ale także wydarzeniem mogącym budzić kontrowersje. W środę w kilku miejscach w kraju dokonano zniszczenia 71 rybackich łodzi zarekwirowanych w ostatnim czasie tym, którzy na indonezyjskich wodach znaleźli się nielegalnie. Było z czego wybierać, ponieważ według rządu każdego dnia co najmniej 5 tysięcy jednostek dokonuje połowów korzystając z tego, co nie należy do ich krajów. Rocznie straty państwa szacowane są z tego powodu na ok. 20 mld dolarów.
W oficjalnych informacjach na temat uroczystego zniszczenia 71 łodzi nie można było znaleźć dokładnej ich przynależności państwowej, jednak do tej pory - masowe zatapianie jest stosowane w Indonezji jako środek walki z resztą regionu od pewnego czasu - wysyłano na dno głównie jednostki filipińskie, wietnamskie oraz, przede wszystkim, chińskie. Od października 2014 roku czyli od momentu rozpoczęcia kadencji prezydenta Joko Widodo doszło do ponad 170 takich zniszczeń.
W przypadku tego rejonu Azji, jeśli nie wiadomo, o co chodzi, z pewnością sprawy dotyczą morza Południowochińskiego. Sporne z Chinami, rozdarte roszczeniami terytorialnymi, opisane na nowo świeżym wyrokiem haskiego trybunału ds. morza. Morze i znajdujące się na nim sporne z Chinami archipelagi Spratly i Paracele zostały oczyszczone z chińskich zarzutów. Pekin upokorzono argumentacją opartą na faktach a nie chińskich snach o potędze, sytuacja w regionie nabrała nowego tempa.
W kilkanaście godzin po ogłoszeniu werdyktu Indonezja oświadczyła, że w swój rejon spornego morza wyśle dodatkowe mysliwce F16, drony, baterie rakiet i niszczyciele. Powód jest prosty - teraz, po oficjalnym wyroku sądu, można mocniej dbać o własny teren, by przypadkiem nie stał się kolejnym punktem na chińskiej liście do zagarnięcia. Dla Dżakarty takim oczkiem w głowie jest archipelag Natuna, który zamyka obszar morza Południowochińskiego od południa, a dla samej Indonezji stanowi "okno na północ" i "główne drzwi" jak określają wyspy Natuna członkowie rządu. Publiczna egzekucja rybackich statków z okazji święta niepodległości była czytelnym znakiem dla Chin, by nie zamierzały zapuszczać się poniżej południowych krańców Paraceli. Dalej co najwyżej można natknąć się na indonezyjskie samoloty i drony, które staną w obronie morza i lądu.