Szanowny Panie Redaktorze,
w związku z felietonem Konrada Kołodziejskiego (Rz, 9.12.2016), w którym zestawiono moją osobę z posłem Stanisławem Piotrowiczem, zarzucając opozycji „Himalaje hipokryzji”, uprzejmie wyjaśniam:
- w stanie wojennym nie ścigałem opozycjonistów, lecz ściganych listem gończym działaczy Solidarności Regionu Mazowsze ukrywałem u siebie w domu;
- nie byłem w aparacie ścigania, lecz byłem według danych IPN figurantem śledzonym przez aparat ścigania;
- 13.12.1981 r. dostałem bezterminowy urlop z zakazem przychodzenia do pracy w Komisji Planowania;
- po paru miesiącach podjąłem pracę w Konsultacyjnej Radzie Gospodarczej u prof. Czesława Bobrowskiego, która przygotowywała profesjonalne raporty ekonomiczne cenione przez opozycję i Bank Światowy;
- kolegom z opozycji udostępniałem poufne materiały gospodarcze, do których miałem dostęp;
- do Sejmu kontraktowego kandydowałem z listy PZPR z poparciem Solidarności;
- jako zwolennik zasadniczych reform ustrojowych zgodziłem się zostać sekretarzem KC PZPR 30.07.1989 r., aby mieć większy wpływ na stanowisko klubu PZPR w sprawie reform, co było bardzo istotne, gdyż Solidarność miała tylko 1/3 posłów w Sejmie kontraktowym;
- na zaproszenie Tadeusza Mazowieckiego znalazłem się w I rządzie niekomunistycznym, w którym mogłem wprowadzać reformy, wcześniej tylko dyskutowane na seminariach, i należałem do niego od pierwszego do ostatniego dnia jego funkcjonowania;
W PZPR byli różni ludzie, czego Autor nie zauważył. Gdzie tu są Himalaje hipokryzji?
Z wyrazami szacunku,
Marcin Święcicki