Reklama

Tomasz Krzyżak: Jarosław Kaczyński zmienia narrację o uchodźcach

Poparcie prezesa PiS dla korytarzy humanitarnych może otworzyć nową debatę w tej sprawie. Tym razem emocje powinny ustąpić merytorycznej dyskusji.

Aktualizacja: 16.03.2017 12:43 Publikacja: 15.03.2017 18:59

Tomasz Krzyżak: Jarosław Kaczyński zmienia narrację o uchodźcach

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Kilka tygodni temu politycy PiS, słysząc hasło „korytarze humanitarne", reagowali nerwowo. Pytani, czy rząd zgodzi się na to, by Caritas uruchomił taką formę pomocy dla uchodźców, przekonywali, że najlepiej pomagać im na miejscu.

W tej narracji rząd PiS był, i jak na razie jest, konsekwentny. Wiele razy Polacy słyszeli o milionach, jakie zostały wysłane do Syrii czy Libanu. O żadnych korytarzach nie było mowy. I choć w rozmowach z biskupami premier Beata Szydło wyrażała gotowość do ich uruchomienia – o czym pod koniec stycznia mówił kard. Kazimierz Nycz – zgody nie było.

Gdy kilkanaście dni temu Szydło przekazała Stowarzyszeniu Pomoc Kościołowi w Potrzebie 1,5 mln zł na szpital w Aleppo, a obecny przy tym szef organizacji ks. prof. Waldemar Cisło z lekceważeniem mówił o korytarzach, wydawało się, że trzeba o nich zapomnieć.

Brak zgody rządu biskupi odebrali jak policzek. W wielu rozmowach zdenerwowani podkreślali, że nie potrafią zrozumieć takiej postawy. Tłumaczyli, że można uchodźcom okazać miłosierdzie, zachowując bezpieczeństwo, którym tłumaczył się rząd. Mimo wzburzenia komunikat z zakończonego we wtorek zebrania Episkopatu był koncyliacyjny. Biskupi przypomnieli, że aktualna jest ich chęć do otworzenia korytarza.

Stare przysłowie mówi, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale wypowiedź prezesa PiS dla „Rzeczpospolitej", w której poparł ideę korytarzy, może zmienić nastawienie rządu do sprawy. Trudno się spodziewać, że jutro wyda zgodę na ich uruchomienie, ale z pewnością to ważny krok.

Reklama
Reklama

Ale w wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego trzeba dostrzec pewną zmianę narracji w odniesieniu do uchodźców. Z jednej strony dostrzega cierpiących ludzi, którym należy pomóc. Z drugiej widzi imigrantów zarobkowych, których pełne są obozy w Grecji czy Włoszech, a których UE chce przesiedlić do poszczególnych krajów. Tu prezes PiS podtrzymuje stanowisko partii: pod naciskiem z zewnątrz rząd nie ma prawa podejmować decyzji, które mogą mieć wpływ na obniżenie bezpieczeństwa Polaków.

Kaczyński tego rozróżnienia uchodźców dokonał już przed wyborami we wrześniu 2015 r. podczas debaty w Sejmie na temat imigrantów. Mimo to politycy wszystkich opcji wrzucali ich do jednego worka, traktując wszystkich jako potencjalne zagrożenie. To zaś powodowało, że w społeczeństwie narastała niechęć do nich. Widać to w badaniach CBOS. W maju 2015 r. tylko 21 proc. respondentów uważało, że nie należy przyjmować uchodźców, a 58 proc. było za. W grudniu 2016 r. grupa mówiących „nie" urosła do 52 proc., a mówiących uchodźcom „tak" stopniała do 40 proc. Oczywiście jedna wypowiedź prezesa PiS i ewentualna zgoda rządu na korytarze tego nastawienia nie zmienią, ale istnieje realna szansa na to, by dyskusję na ten temat – tym razem merytoryczną, a nie emocjonalną – na nowo podjąć.

Publicystyka
Bogusław Chrabota: Światowy chaos z cłami Trumpa
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Publicystyka
Marek Migalski: Czy mężczyźni odwrócą się od rządu? Polityczna cena ignorowania ich frustracji
Publicystyka
Marek Kutarba: Czy Estonia może zagrozić Rosji odwetowym atakiem rakietowym
Publicystyka
Michał Kolanko: Tajemniczy kandydat na premiera. Kaczyński podgrzewa atmosferę w PiS
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama