Ślązak, powstaniec i działacz społeczny. W czasie II wojny światowej przedstawiciel Rządu RP na Wychodźstwie na Węgrzech. Henryk Sławik uratował życie 30 tys. polskich uchodźców, wśród nich ok. 5 tys. Żydów. W 65. rocznicę śmierci bohatera Centrum Badań Holokaustu UJ organizuje seminarium poświęcone jego pamięci.

Sławik razem z delegatem węgierskiego rządu Józsefem Antallem seniorem (ojcem pierwszego premiera Węgier po 1990 roku) wystawiał uchodźcom dokumenty, które umożliwiały wyjazd na Zachód. Dla żydowskich dzieci stworzył pod Budapesztem Dom Sierot Polskich Oficerów.

Aresztowany w 1944 r. przez Niemców mimo tortur nie przyznał się do znajomości z Antallem. Rozstrzelano go w obozie Mauthausen-Gusen.

Komunistyczne władze skazały Sławika na zapomnienie.

W 1946 roku wprawdzie jednej z katowickich ulic nadano jego imię, ale po kilku dniach ktoś stwierdził, że bohater należał do „prawicowego skrzydła PPS”.

– Rozmawiałem z Antallem, ale nawet on w czasach komunizmu nie wspominał o Sławiku – mówi „Rz” prof. Feliks Tych, były dyrektor ŻIH, którego wykład otworzy dziś seminarium na UJ.

W roku 1990 Henryk Sławik został uhonorowany tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata przez izraelski instytut Yad Vashem. – To dzięki ocalonym przez niego Żydom z Izraela pamięć o Sławiku dotarła do Polski. Dzieci, które uratował, twierdzą, że był świętym człowiekiem – dodaje Tych.