Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz to jednak osoba, która ciężko zaskoczyć redaktor Olejnik. Do najtrudniejszych pytań o namiot na Krakowskim Przedmieściu i budowę pomnika Lecha Kaczyńskiego podchodzi na totalnym luzie:

Ja bym się tak strasznie nie przejmowałam takim namiotem, ponieważ ja widziałam takie namioty przed parlamentem westminsterskim, widziałam takie namioty w Australii przed parlamentem, jednym słowem, niektórzy tak po prostu protestują i myślę, że też nie można dać się tak zwariować, żeby tych, którzy inaczej myślą, bądź nawet nam się wydaje, że paranoicznie myślą, żeby jeśli działają w miarę jeszcze w granicach prawa, żeby tępić, tu jestem przeciwnikiem. Ja, jak było to zgromadzenie publiczne, niektórzy mieli do mnie pretensje 10 kwietnia. No, to jednak pewne zabezpieczenia żeśmy zrobili, zwłaszcza, że miało być tyle osób i tam można było swobodnie wyrażać, jak powiedziałam, opinie, był ten podest dla Jarosława Kaczyńskiego, bo takie miał oczekiwania.

A co z pomnikiem?

No, pomnik, badania są, będą w drugiej połowie maja, nie wiem, czy już się zaczęły, czy nie – bo to robi firma, która ma z nami kontrakt na podstawie przetargu.

O pomyśle upamiętniającego 96 ofiar tragedii "pomnika światła" Hanna Gronkiewicz-Waltz mówi:

To jest w ogóle taki pomysł, powiedziałabym trochę chyba autorzy sobie nie zdawali sprawy, gdzie był taki pierwszy pomnik. Taki pierwszy pomnik był, niestety, w latach 30. w Niemczech i to robił taki architekt nazistowski Sperl, który dla wrażenia właśnie emocjonalnie rozbił, to można w Wikipedii przeczytać, sobie tam wygooglować, przy jakiej to okazji było, więc myślę, że byłyby fatalne skojarzenia, ale on też jest trwałym zaburzeniem, tak jak rozmawiałam z konserwatorami, trwałym zaburzeniem widoku chociażby oświetlenia pałacu prezydenckiego, okolicznych kościołów?.

Jesteśmy pełni podziwu dla prezydent Warszawy. To się nazywa bezstresowe podejście do tematu. Totalny luz, blues i orzeszki ziemne. Gdyby jeszcze z takim nastawieniem Hanna Gronkiewicz-Waltz podeszła do budowy drugiej linii metra oraz rozładowywania korków w Warszawie, przyznalibyśmy jej tytuł „Największego luzaka Platformy”.