Festiwal jednego aktora, niestrudzonego pogromcy „faszystowskiego” PiS i prezesa Kaczyńskiego trwa od połowy kwietnia. Wtedy to nieco zapomniany honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wyruszył na swą krucjatę. Co o Stefanie Bratkowski sądzą postacie życia publicznego?
Piotr Zaremba:
Występowałem z nim w programie telewizyjnym, gdzie się ostro pospieraliśmy. Ale przed i po programie był bardzo przyjazny. Od razu przeszedł na "ty".
Maciej Iłowiecki:
Przestaliśmy być przyjaciółmi i to z powodów politycznych. Nie rozumiem co się z nim stało. Na ostatnim zjeździe SDP potrafił do kogoś podejść i powiedzieć z pretensjami „I ty przystałeś do faszystów”.
Jacek Żakowski:
Debata publiczna rządzi się tym, że radykalne wypowiedzi zawsze uruchamiają wyobraźnię, bardziej niż eksperckie analizy, choćby te najbardziej wyraziste. Jednak jeśli chodzi o porównanie Kaczyńskiego do Mussoliniego, to nie uważam, by był to radykalizm. Sam podzielam tę opinię, uważam, że to trafna analogia.
Bronisław Wildstein:
Do czasu listy byliśmy dobrymi kumplami. Nie wiem, dlaczego mnie zaatakował. Chyba musiał się określić, po czyjej jest stronie po historii wywołanej przez „Gazetę Wyborczą” – czytamy w „Plusie Minusie”.