Autorem materiału w „GW” był Marcin Kącki, wybrany przez środowisko na Dziennikarza Roku 2007, tak się składa, że na co dzień pracujący w Poznaniu. Esencję winy Pasionka zawarł w podtytule: „Szefowie ABW za rządów PiS umówili rok temu prokuratora Marka Pasionka z agentami wywiadu USA. A on zdradzał im kulisy śledztwa smoleńskiego. Wydzwaniał też wieczorami do biura PiS”. (…) Najpoważniejszym przewinieniem nadzorcy śledztwa smoleńskiego ma być jego spotkanie z 7 czerwca 2010 r. w warszawskiej kawiarni, a następnie w ambasadzie USA z oficerami FBI i CIA. Umówili je byli szefowie ABW Bogdan Święczkowski i Grzegorz Ocieczek –
czytamy w „Uważam Rze”
Jednak rewelacje „GW” nie są w tej sprawie najważniejsze. Bulwersuje fakt, że:
W ostatnich 20 latach historii Naczelnej Prokuratury Wojskowej trudno znaleźć inny przypadek zawieszenia prokuratora w czynnościach. W dodatku nie za bardzo wiadomo, dlaczego Pasionek został „zdjęty” właśnie teraz. Wiadomo za to, jaki jest tego efekt. Jedyny cywil obecny w głównym postępowaniu dotyczącym katastrofy, prokurator z olbrzymim doświadczeniem i sukcesami na koncie, stracił dostęp do akt śledztwa.