Reklama

Tanie państwo to ponury żart

O idei "taniego państwa" Platforma zapomniała już dawno. Rozrasta się aparat urzędników, rosną też ich zarobki. Okazuje się, że najlepiej pracować u ministrów: Sikorskiego i Grabarczyka

Publikacja: 21.07.2011 11:21

Tanie państwo to ponury żart

Foto: W Sieci Opinii

Ciężkie jest życie urzędnika administracji państwowej. Jak wynika z najnowszego raportu o zarobkach w sferze publicznej, średnie wynagrodzenie urzędnika Służby Cywilnej w MSZ to raptem 7677 złotych. W kilku innych resortach pensje są podobne lub tylko trochę niższe. Resorty zwiększają zatrudnienie. Na stronie internetowej Ministerstwa Infrastruktury czytamy, że resort oferuje atrakcyjne wynagrodzenie (a jakże, średnio 6128 zł), zaplecze socjalne i stabilne warunki zatrudnienia. Łącznie w ministerstwach pracuje ok. 13 tysięcy osób.

To za dużo, oni blokują rozwój państwa. Przy takim przeroście ludzi sprawne rządzenie w ogóle nie jest możliwe. Na dodatek utrzymanie takiej liczby urzędników kosztuje bardzo dużo – uważa prof. Witold Kieżun, teoretyk zarządzania, który od lat apeluje o ograniczenie zatrudniania urzędników.

Nie ma się co dziwić wzrostowi zatrudnienia w aparacie urzędniczym. Przecież to normalne, że w ten sposób rząd Donalda Tuska stara się walczyć z bezrobociem. Zaś Radosław Sikorski i Cezary Grabarczyk to najbardziej zapracowani ministrowie, dlatego muszą mieć liczną i dobrze opłacaną świtę, przepraszamy, kadrę wyspecjalizowanych pracowników biurowych.

Z ostatniej chwili. Radosław Sikorski na Twitterze poinformował  o zwolnieniach grupowych w resorcie:

W tym tygodniu MSZ wręczył pierwsze kilkadziesiąt wypowiedzeń w ramach zwolnień grupowych. Po prezydencji będzie w sumie 300.

Reklama
Reklama

To się dopiero profesjonalne podejście do tematu. Ale czy tylko my mamy wrażenie, że Sikorski się "stwitterował" bez reszty?

 

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Najważniejsze pytanie dotyczące programu SAFE i bezpieczeństwa Polski
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Publicystyka
Estera Flieger: Pierwsza dama idzie sama. Czy Marta Nawrocka ma obowiązek podobać się feministkom?
Publicystyka
Estera Flieger: Dlaczego Donald Trump boi się Bad Bunny'ego? Bo rap z Portoryko roztapia ICE
Publicystyka
Roman Kuźniar: Ekosfera Epsteina wobec wojny Rosji z Ukrainą
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama