Rzecznik sztabu PSL - Krzysztof Kosiński mówi:
Zależało nam na tym, by gadżety były użyteczne. Internetowy formularz zamawiania gadżetów chwilowo nie działa, ale wkrótce znów zostanie uruchomiony. Gadżety będziemy rozdawać aż do wyczerpania zapasów.
Na portalu TVP Info czytamy:
Szczególnie wysokim poziomem kreatywności wykazują się w tej kampanii politycy SLD. Warszawski kandydat Piotr Gadzinowski rozdawał prezerwatywy z partyjnym hasłem „jutro bez obaw”, Łukasz Naczas z Gniezna wydrukował banknoty ze swoją podobizną, a Jakub Kwaśny z Tarnowa dystrybuował cytrynowy płyn do mycia naczyń „Kwaśny”. Na butelce widniało hasło „Stop brudnej polityce”.
Bohaterem lokalnych mediów stał się też kandydat SLD z Płocka Krzysztof Gawkowski. Wydrukował komiks, w którym pod postacią superbohatera walczy z Dzikim Kapitalizmem, krwiożerczym potworem, który powstał w wyniku szalonych eksperymentów ekonomicznych. Koszaliński poseł z list PSL Stanisław Dycha rozdawał wyborcom torebki z nasionami koniczyny.
Szef biura prasowego SLD Łukasz Antkiewicz powiedział portalowi:
Dużą popularnością cieszą się krówki opakowane w papierek z logo SLD. Rozdaje je wielu naszych kandydatów. Poza tym królują długopisy i kalendarzyki. Niektóre są całkiem pomysłowe. Na przykład siedlecka posłanka SLD Stanisława Prządka nadrukowała na nich włóczkę i hasło „Prządka po nitce do kłębka”.
Wojciech Jabłoński, specjalista od marketingu politycznego radzi politykom:
Gadżety powinny kojarzyć się z czymś przyjemnym i odpowiadać głównym hasłom danej partii. Niestety, w Polsce to rzadkość. Gadżety zazwyczaj albo są nijakie, albo źle się kojarzą. Najlepszym przykładem są termometry i saszetki opatrunkowe PSL. Kojarzą się z chorobą, więc termometr do głowy powinien przyłożyć sobie je ten, kto wpadł na ten pomysł.