Marek Sawicki, minister rolnictwa z PSL oceniał:
Dopóki nie mamy stuprocentowej pewności, że GMO jest bezpieczne, trzeba doprowadzić do takiego stanu, żeby taka żywność nie mogła być w Europie rozpowszechniana.
Wojciech Olejniczak z SLD zauważył, że gdy tworzono i wprowadzano pszen-żyto, prowadzono zapewne podobne spory. Mówił też:
Alternatywą jest stosowanie ogromnej ilości chemii. (…) Nie ma w Polsce poważnego środowiska naukowego, które optowałoby za zerową opcją.
Kazimierz Plocke z PO powoływał się na badania, które „pokazują, że nie ma bezpośredniego związku” między GMO i zdrowiem. Ponadto podkreślał:
Około 60% żywności na świecie jest wyprodukowana w oparciu o GMO. Jeżeli nas będzie w 2050 roku 10 miliardów ludzi, to jak wyżywić wszystkich przy zmniejszającej się powierzchni ziemi upranych?
Wojciech Mojzesowicz z PJN oceniał, że należy prowadzić badania w tej materii, ale zauważył:
Nie jesteśmy hipokrytami – to musi być. (…) Jeżeli wprowadzimy w obszar uprawy GMO, to w przenośni skazimy ziemię. Nie można potem tych nasion wycofać.
O czym jeszcze rozmawiali politycy? Merytorycznie i na temat – o reformie KRUS. Portal tvn24.pl tak podsumowuje:
Emocje polityków wzbudziła także reforma KRUS. Sawicki mówił, że jeśli miałaby być zła, to lepiej jej nie dokonywać. Plocke dodał, że na problem KRUS trzeba patrzeć kompleksowo. - Przede wszystkim KRUS trzeba uszczelnić - apelował.
Reformę KRUS popiera Olejniczak, który mówił, że jeśli tak się nie stanie, w przyszłości emerytury samych rolników będą bardzo niskie.
- Ludzi trzeba zachęcić do reform, czego obecny rząd nie robi. Dotychczas zwiększano tylko składki, ale nie samą emeryturę - podsumował Mojzesowicz.