Grzegorz Schetyna, który przez lata, jak najwierniejszy z wiernych, zwalczał każdego, kogo Tusk uznał za potencjalnego konkurenta w Platformie, sam znalazł się na linii strzału. Wielu stawia pytanie, co Schetyna może zrobić w tej sytuacji, by politycznie przeżyć.

Pierwszym sposobem według Piskorskiego jest założenie własnego ugrupowania:

Pierwsza droga to wybicie się na samodzielność i pójście śladem Palikota. To wariant, w którym Schetyna otwarcie przeciwstawia się Tuskowi i ze swoimi zwolennikami z klubu PO zakłada własny klub. I z tych pozycji, już jako samodzielny podmiot, wchodzi w koalicję rządową z Tuskiem.  Nie sądzę, by Schetyna zdecydował się na taki krok. Wie gdzie dzisiaj są ci, którzy chcieli być „lepszym” PiS-em, i zdaje sobie sprawę, że jako „lepsza” PO skończyłby tak jak PJN.

Kolejnym pomysłem jest „przeczekanie” złego okresu.

Drugi wariant, to nie przyjmować od Tuska żadnej propozycji i przeczekać trudne czasy jako wewnętrzna opozycja. Schetyna zasmakował jednak we władzy, a poza tym, jako polityk bez przydziału i bez żadnych możliwości wpływania na politykę kadrową, zacząłby szybko tracić swoich zwolenników w PO.

Piskorski przewiduje, że marszałek Sejmu wybierze trzecią drogę:

Dlatego moim zdaniem Schetyna zdecyduje się na trzecią drogę – drogę pełnej kapitulacji przed Donaldem Tuskiem i przyjęciem od niego jakiejkolwiek propozycji pracy w rządzie. W tym i takiej, która pozbawiona będzie stanowiska wicepremiera.

Nie wiemy, czy Grzegorz Schetyna zastanawia się nad drogami zaproponowanymi przez Pawła Piskorskiego. Najpewniej zajęty jest jednak przeglądaniem turystycznych ofert biur podróży, bo jak zapowiadał, chce wyjechać na urlop w ciepłe miejsce. Czyli daleko od Donalda Tuska.