Giertych na temat szczytów UE mówił:

Tak naprawdę to niewiele zależy od tych szczytów, bo decyduje ekonomia realna. To że zbierają się na kolejnych szczytach, które mają zaklinać rzeczywistość, nic nie zmieni. Czy Niemcy zdecydują się na dodruk euro, czy się nie zdecydują - reszta to mydlenie oczu.

Kalisz odpowiedział:

Europejski Bank Centralny może to zrobić, ale zgadzam się. Mamy do czynienia z pewnym teatrem, gdzie te wszystkie zabiegi pomiędzy wielkimi Europy. To nie do końca jest tak, bo w Europie warunki funkcjonowania warunku walutowego, czy warunki stabilności, nie zależą od szczytu. Tu nie chodzi o wypowiedzi polityków, tu chodzi o pewne decyzje. Unia jest w momencie dezintegracji. Ja uważam, że trzeba cały czas przypominać przywódcom, że to nie oni tworzą Unię, ale obywatele.

Roman Giertych nie omieszkał skomentować:

Jestem wolny od konieczności bełkotu czy poprawności politycznej, którą prezentuje kolega. Fakty są takie, że dziś w sprawach dotyczących Banku Centralnego decyduje Angela Merkel. To głównie Niemcy sponsorują długi.

Kalisz mówił na temat działań Donalda Tuska:

To był kompromis w połowie drogi - Tusk mógł osiągnąć, to co zapowiadał. W traktacie akcesyjnym, który podpisał Leszek Miller, jest zawarte zobowiązanie do tego, że kraje UE tworzą wspólnotę walutową. W sensie umowy jesteśmy jednym organizmem. Tusk zamiast się posłużyć tym, co legło w korzeniach, chciał działać w interesie Niemców i Francji.

Obydwaj goście zgodnie stwierdzili, że Platforma decyzjami o prokuraturze wzmacnia „ziobrystów”:

Gratuluję rządowi, w takim razie na ministra sprawiedliwości należałoby się powołać Zbigniewa Ziobro – powiedział Giertych.

Kalisz odparł:

To wszystko, co robi rząd PO w stosunku do prokuratury, wzmacnia „ziobrystów”. Problem spraw personalnych polega na tym, że PO powie, że załatwili sprawę, ale jesteśmy zakładnikami myślenia o prokuraturze jako urzędu scentralizowanego.