Konferencja kandydata na premiera rządu technicznego, którym – jak pisaliśmy wcześniej – został prof. Piotr Gliński, wywołała liczne natychmiastowe komentarze.

Po konferencji przyszedł czas na ocenę jej znaczenia. Michał Szułdrzyński z „Rzeczpospolitej” na Twitterze zauważył:

Bardzo dobry pomysł, by w expose powiedzieć kilka tez, z którymi większość się zgodzi

Jednak zdaniem Cezarego Łazarewicza z „Newsweek Polska”, który komentuje na żywo wraz z Cezarym Gmyzem w TVP Info :

To wydarzenie nie ma kompletnie politycznego znaczenia. Bo wiemy, że profesor Gliński nie ma najmniejszych szans na objęcie stanowiska szefa rządu. Ten teatr, który się rozgrywał wśród biało-czerwonych flag nie wpłynie na to, że zmieni się premier. A dowiedzieliśmy się, że profesor Gliński jest miłym człowiekiem, kompetentnym.

Cezary Łazarewicz uważa, że jak PiS wygra wybory, to „ktoś taki o wiele łatwiej może stworzyć rząd niż Jarosław Kaczyński”.

Natomiast Cezary Gmyz z „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze” zaznacza:

Bywały już niespodzianki z kandydatami niezależnymi, ale kandydatami – od razu zaznaczmy – politycznymi. Takim kompletnie nieznanym kandydatem był swego czasu Jerzy Buzek, a potem Kazimierz Marcinkiewicz. Nie zgadzam się z Czarkiem Łazarewiczem, że to wydarzenie nie ma znaczenia politycznego. Ma. Nawet jeśli Gliński nie zostanie premierem, to jest to bardzo przemyślany ruch.

I tłumaczy:

Komentując w sobotę marsz „Obudź się Polsko” mówiłem, że problem PiS-u polega na jednym – PiS jest postrzegany jako partia protestu. Wiemy czego Prawo i Sprawiedliwość i jego lider nie chce –  czyli ten przekaz negatywny znamy.

Natomiast wychodząc w tej chwili z kandydaturą prof. Glińskiego i sformułowanymi przez niego ośmioma punktami, Jarosław Kaczyński wychodzi z programem pozytywnym, który ma odpowiedzieć na pytanie czego PiS chce. A nie czego nie chce. To jest bardzo przemyślany ruch.

Po czym dodał:

I dlatego, tak jak prorokował profesor Gliński, tę kandydaturę będzie się próbowało zabić rechotem. Ale moim zdaniem przejście do fazy rechotu tylko potwierdzi to, co profesor Gliński powiedział o wykluczeniu pewnych osób z debaty publicznej.

Ta kandydatura dla Platformy Obywatelskiej jest kandydaturą ciężką – mamy do czynienia z osobą, która była kiedyś związana z Unią Wolności (w 1997 r. profesor kandydował z list Unii Wolności z ugrupowań ekologicznych).