Reklama

Spontaniczne uwielbienie kontra troglodyccy klakierzy

Tomasz Lis daje kolejny dowód miłości do Jarosława Kaczyńskiego i jego zwolenników

Publikacja: 02.09.2014 13:45

Serce rośnie, kiedy się widzi takie sceny. Do studnia programu Tomasza Lisa wchodzi nowo ukoronowany premier. Wchodzi swobodnym, lecz jakby już bardziej majestatycznym już niż zwykle krokiem, gdy wtem, ni stąd ni zowąd, publiczność jak jeden mąż staje na baczność, odśpiewując Prezydentowi Europy gromkie "sto lat".

Wspaniały widok, który uradował i prowadzącego, i gościa, i wszystkich Polaków. No, prawie wszystkich. Radość byłaby kompletna, gdyby nie nasi zwyczajowi narzekacze, jak zawsze szukający dziury w całym: że niby to ustawka zorganizowana przez młodzieżówkę PO, że może nie wypada tak fetować polityka, bo to takie białoruskie klimaty, że to prowincjonalizm. To wszystko bzdury oczywiście.

I to bzdury tak haniebne, że głos w sprawie musiał zabrać Tomasz Lis. A my już wiemy, że zawsze kiedy głos zabiera Lis, możemy się spodziewać retorycznych fajerwerków. I tym razem nie poskąpił ich czytelnikom. Dlatego posypało się: troglodydatmi, Tworkami, Polskęzbawami...

Właśnie ze szczerym rozbawieniem czytam na prawicowych forach enuncjacje PiS-troglodytów o zainscenizowanym śpiewaniu przez tłum w programie Lisa "Sto lat" dla premiera Tuska. Czytanie tego, co piszą na prawicowych forach to moje hobby, za każdym razem przekonuję się, że na ich tle Tworki to oaza normalności.

Lis przeciwstawia przy tym spontaniczne i radosne zachowanie młodzieży oklaskującej premiera złowieszczemu, zorganizowanemu aplauzowi dla Kaczyńskiego

Reklama
Reklama

To, że zgromadzona w studiu publiczność zaśpiewała premierowi "Sto lat" uznaję jednak za - z jej strony - miły gest. To naprawdę podnoszące na duchu, że normalni ludzie mają w głębokim poważaniu ujadanie PIS-owskich propagandystów, że uznają, iż europejski awans premiera to sukces Polski oraz że chcą swym odczuciom dać wyraz.

Jednocześnie informuję, że w moim programie zorganizowana klaka rzeczywiście zaistniała. Tyle, że nie wczoraj. Zorganizowało ją PiS. (...)Wiernych Polskęzbawa zwieziono autokarami, a potem fundowali oni prezesowi wielkie brawa, najczęściej jeszcze zanim dokończył myśl. Naprawdę było to urocze w swej nie-spontaniczności. Jednocześnie było oczywiście żałosne.

Oczywiście. Żałosne.

A czego nie powiedział Lis, to dopowiedział znany z talentu do zgrabnych fraz Boni.

Ale zamieszanie po "sto lat" dla Tuska u Lisa!!Co w tym dziwnego,że ludzie pogratulowali największego sukcesu kadrowo-politycznego Polski!

Reklama
Reklama

Największy sukces kadrowo-polityczny Polski. Czy to nie brzmi dumnie?

Serce rośnie, kiedy się widzi takie sceny. Do studnia programu Tomasza Lisa wchodzi nowo ukoronowany premier. Wchodzi swobodnym, lecz jakby już bardziej majestatycznym już niż zwykle krokiem, gdy wtem, ni stąd ni zowąd, publiczność jak jeden mąż staje na baczność, odśpiewując Prezydentowi Europy gromkie "sto lat".

Wspaniały widok, który uradował i prowadzącego, i gościa, i wszystkich Polaków. No, prawie wszystkich. Radość byłaby kompletna, gdyby nie nasi zwyczajowi narzekacze, jak zawsze szukający dziury w całym: że niby to ustawka zorganizowana przez młodzieżówkę PO, że może nie wypada tak fetować polityka, bo to takie białoruskie klimaty, że to prowincjonalizm. To wszystko bzdury oczywiście.

Reklama
Publicystyka
Jacek Nizinkiewicz: Karol Nawrocki potwierdził na Radzie Gabinetowej, jaki jest jego główny cel
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Publicystyka
Joanna Ćwiek-Świdecka: Panie Prezydencie, naprawdę wytyka Pan Ukraińcom leczenie dzieci z rakiem?
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Antyukraińskie żniwa prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Roman Kuźniar: Fiasko „strategii szaleńca”
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Publicystyka
Marek Migalski: Duopol PO-PiS wiecznie żywy
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama