Reklama

Spalony most, Putin i polscy żołnierze

Na jakimś forum przeczytałem, że pożar Mostu Łazienkowskiego był nieprzypadkowy i pewnie jest elementem małego sabotażu ludzi Putina. Miałaby to być kolejna faza wojny hybrydowej wypowiedzianej przez Rosję ojczyźnie Chopina.
Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Fotorzepa/ Rafał Guz

Nie wiem. Szczerze mówiąc wątpię. Gdyby Putin rzeczywiście chciał zmasakrować nam most, jego ludzie użyliby wyrzutni Grad, albo Buk i straty byłyby nieco większe, niż pofałdowany asfalt. A szczątki konstrukcji zalegały pod Smoleńskiem, lub na Ukrainie. Tak działa Putin. Jest w tym skuteczny i konsekwentny.

Ale pani prezydent Hanna Gronkiewicz – Waltz i tak ma problem. Most obejrzała i ze spokojem wyznała, że sprawa jest poważniejsza, niż sądziła. Otóż nie tylko asfalt jest nie do użycia, ale i konstrukcja nagryziona. Wobec tego warszawiacy (i inni) muszą się zacząć od mostu odzwyczajać. Zapewne wyłączony z ruchu będzie stał i rdzewiał przez kilkanaście miesięcy. Sorry, taki mamy klimat. Ale ja się na to nie zgadzam.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama