Przekonanie, że nie wszystko w naszym kraju odpowiada coraz większym aspiracjom Polaków do posiadania nowoczesnego i sprawnego państwa, jest chyba coraz bardziej powszechne. I wcale nie musi iść w parze z odrzuceniem dorobku III RP. Wręcz przeciwnie, można doceniać osiągnięcia ostatniego ćwierćwiecza w historii naszego kraju, ale zarazem w poczuciu odpowiedzialności za dobro wspólne zastanawiać się nad tym, czego nam jeszcze brakuje. Tym bardziej że zbliża się właśnie kolejna, 224. rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja. Jak przypomina dziś w „Rzeczpospolitej" Jarosław Kuisz, jej autorzy napisali: „porę i czas rewizyi i poprawy konstytucyi co lat dwadzieścia pięć naznaczamy". A zatem to idealny moment do takiej rewizji.

Wśród najważniejszych zmian ankietowani wymieniają kolejno: ograniczenie liczby posłów, zakaz prywatyzacji Lasów Państwowych, wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, likwidację Senatu, ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Populistyczne hasła (JOW czy przetrzebienie parlamentu) cieszą się więc sporym uznaniem. Dość dobrze przyjęły się też postulaty wysuwane przez koalicję (sprawa lasów) oraz opozycję (ochrona życia).

Warto jednak pamiętać, że nie powinno się zmieniać ustawy zasadniczej dla realizacji jakiegokolwiek partykularnego interesu politycznego ani dla schlebiania populistycznym gustom. Potrzeba nam najpierw diagnozy stanu obecnego, potem zaś prezentacji rozmaitych stanowisk – kampania wyborcza, zarówno prezydencka, jak i parlamentarna, to doskonały na to moment.

Dlatego raz jeszcze zachęcamy do udziału w naszej debacie. Kiedy jesienią wybierzemy Sejm, kolejne trzy lata miną bez żadnych wyborów. To idealny czas na to, by wypracować ponadpartyjną zgodę co do reformy naszej konstytucji.