Reklama

Udawany katolicyzm wyklucza z Kościoła

Nie ma co ukrywać, że w sprawie in vitro Kościół w Polsce przeszedł (wreszcie – chciałoby się powiedzieć) do ofensywy.
Tomasz Terlikowski

Tomasz Terlikowski

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz

Kolejne oświadczenia i stanowiska Konferencji Episkopatu Polski (a czasem tylko jego prezydium) są nie tylko świetnie przygotowane merytorycznie, ale także – co na tle innych europejskich episkopatów mile zaskakuje – odpowiednio surowe i nie uciekają przed jasnym wskazaniem skutków kanonicznych pewnych wyborów. Tak było i po piątkowym głosowaniu w Senacie nad ustawą o in vitro, kiedy biskupi jasno, choć oczywiście z ogromną delikatnością, przypomnieli 46 senatorom PO, że właśnie – z miłości do władzy i partii – postawili się poza Kościołem.

„Osoby wierzące w Chrystusa nie mogą – pod żadnym pozorem – popierać godzącej w życie ludzkie ustawy o »in vitro«, jeżeli chcą pozostać w pełnej wspólnocie wiary" – napisali członkowie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski do senatorów. I trudno zinterpretować te słowa inaczej niż jako łagodne przypomnienie politykom wspierającym ustawę, że swoimi decyzjami wyłączyli się z pełnej jedności z Kościołem.

Co to dla nich oznacza? W największym skrócie tyle, że nie powinni/nie mogą przystępować do komunii świętej. Ta ostatnia jest bowiem także świadectwem jedności z Kościołem. Gdy ktoś własnymi decyzjami postawił się poza pełną jednością z nim (a taką decyzją jest – co wielokrotnie jasno wskazywali polscy hierarchowie – wspieranie ustawy o in vitro), nie może przystąpić do komunii. I to przynajmniej z kilku powodów.

Po pierwsze dlatego, że byłaby to komunia świętokradcza (bo w stanie grzechu ciężkiego). Po drugie, byłoby to poświadczanie przez kapłana udzielającego Eucharystii nieprawdy. Oto bowiem ktoś, kto postawił się sam poza Kościołem, udawałby, przystępując do komunii, że jest w jedności z nim. Po trzecie wreszcie, udzielenie komunii i przystępowania do niej senatorów (posłów również) wspierających in vitro mogłoby wprowadzać w błąd co do wagi takich decyzji innych wiernych.

I już tylko z tych powodów pozostaje wyrazić nadzieję, że znajdzie się odważny ksiądz, który stanowisko Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wprowadzi w życie i poinformuje senatora, że dopóki publicznie nie odpokutuje swoich decyzji, do komunii nie przystąpi. Wierzę, że w naszym kraju odważnych księży nie brakuje i że wreszcie skończymy z hucpą, jaką jest udawanie przez polityków katolicyzmu.

Reklama
Reklama

Autor jest filozofem, publicystą, redaktorem naczelnym telewizji Republika

Publicystyka
Estera Flieger: Tak się robi kiełbasę
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Publicystyka
„Polski SAFE”, czyli Nawrocki próbuje zmienić ustrój bez zmiany konstytucji
Publicystyka
Marek A. Cichocki: SAFE, czyli czy Polacy w ogóle „umieją w wojnę”?
Publicystyka
Od wielkiej przyjaźni do wizji zagłady. Zapomniana historia relacji Izraela i Iranu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama