Od chwili, gdy pojawiła się informacja, że to Kidawa-Błońska będzie kandydatką KO na premiera zarówno krytycy, jak i zwolennicy tej decyzji wskazują, że to manewr porównywalny z tym, którego dokonało PiS w 2015 roku. Różnic jest oczywiście sporo. Czasu jest dużo mniej, a opozycja w maju poniosła bolesną porażkę z PiS. W 2015 Beata Szydło i kampania PiS miały impet po zwycięstwie prezydenta Andrzeja Dudy. Ale kluczowa w tym roku sprawa dotyczy tego, czy wyborcy uwierzą w samodzielność Małgorzaty Kidawy-Błońskiej tak jak uznali, że Beata Szydło i Andrzej Duda będą prowadzić samodzielną politykę. To wtedy był jeden z ważniejszych czynników pracujących na korzyść polityków będących twarzami podwójnej kampanii.