Reklama

Chrabota: Smoleńska trauma w nieskończoność

Z jednej strony jako obywatel mam prawo po poniedziałkowej konferencji prokuratury czuć się usatysfakcjonowany, że to najważniejsze ze wszystkich śledztw traktowane jest z powagą i wyjątkową odpowiedzialnością. Z drugiej strony mam jednak prawo do naturalnej irytacji. Od tragicznego kwietniowego poranka minęły 363 tygodnie. Siedem długich lat, w czasie których powinniśmy już jako społeczeństwo się dowiedzieć, co tak naprawdę wydarzyło się na lotnisku pod Smoleńskiem, o ile wersje z raportu Anodiny czy komisji Millera nie są prawdziwe.
Chrabota: Smoleńska trauma w nieskończoność

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Te siedem lat to również dostatecznie długi czas, by prokuratora postawiła zarzuty, a sąd osądził winnych, o ile było kogo za co osądzać. Bilans skazanych w związku z największą narodową tragedią ostatnich dekad to jednak wciąż jedna osoba. Bilans skandaliczny, jeśli brać pod uwagę skalę wątpliwości, jakie sformułowano w związku z katastrofą. Mam oczywiście świadomość, że wyjaśnieniu okoliczności katastrofy nie pomagały ani polityka wewnętrzna, ani geopolityka. Dla rządu Donalda Tuska najwygodniej było zamknąć tę trumnę możliwie najszybciej. I to nie tylko ze względu na to, że Smoleńsk stał się szybko paliwem politycznym dla opozycji. Także, a może przede wszystkim dlatego, że pozostawienie jej otwartej było równoznaczne z permanentną kompromitacją w relacjach z Rosją.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama