Zdaniem aktywistów wyrok w sprawie 15-latki jest "bardzo niesprawiedliwy".
- W Indonezji aborcję postrzega się wyłącznie w czarno-białych kolorach, w rzeczywistości nie wolno nam poddawać się aborcji, niezależnie od tego co się stanie - mówi Genoveva Alicia, badaczka z Instytutu na rzecz Reformy Prawa Karnego (ICJR). - A oni (sędziowie - red.) potraktowali to (sprawę 15-latki - red.) jako zwykłą sprawę - dodaje.
Czytaj także: Zgwałcił, podpalił, zabił - makabryczna zbrodnia w Indiach
15-letnia dziewczyna z prowincji Jambi na Sumatrze została skazana za poddanie się aborcji w ósmym miesiącu ciąży przez sąd w dystrykcie Muara Bulian.
Aborcja jest w Indonezji zakazana poza nielicznymi wyjątkami. Jednym z nich jest sytuacja, w której dziecko jest owocem gwałtu - wtedy jednak aborcję można przeprowadzić tylko w ciągu pierwszych 40 dni ciąży.
15-latka i jej brat zostali aresztowani w czerwcu.
17-letni brat dziewczyny przyznał się do ośmiokrotnego zgwałcenia siostry od września 2017 roku. Chłopak miał również bić nastolatkę, gdy ta odmawiała zbliżenia. 17-latek twierdzi, że do seksualnego wykorzystywania siostry popchnęło go wcześniejsze oglądanie pornografii.
Gwałciciel został skazany na dwa lata więzienia za napaść seksualną na niepełnoletniego.
Do więzienia może też trafić matka rodzeństwa, która jest sądzona za pomoc córce w przeprowadzeniu aborcji.
Obrońcy praw człowieka chcą zmiany wyroku ws. 15-latki - ich zdaniem powinna być ona traktowana jak ofiara, a aborcję w jej przypadku należy uznać za uzasadnioną z przyczyn medycznych.
Ferena Debineva z Indonezyjskiego Stowarzyszenia Planowania Rodziny uważa, że uwięzienie 15-latki to przypadek, w którym "system zawiódł". Aktywiści zwracają też uwagę na nieprawidłowości w czasie samego procesu - np. to że zarówno zgwałcona, jak i gwałciciel byli przed sądem reprezentowani przez tego samego obrońcę z urzędu.
Teraz obrońca 15-latki zamierza odwołać się od wyroku w jej sprawie do sądu wyższej instancji - informuje "The Guardian".