Chiny walczą, by jak najszybciej opanować rozprzestrzenianie się koronawirusa. Władze wdrażają coraz bardziej rygorystyczne środki, które mają obejmować m.in. oferowanie 1000 juanów (ok. 140 dolarów) za informacje na temat osób, które przebywały ostatnio w Wuhan.

W całym kraju wprowadzono ścisłe kontrole. Mieszkańcom mierzy się temperaturę ciała m.in. w budkach z opłatami, hotelach, sklepach spożywczych i na stacjach kolejowych. 

Kilka miast, w tym Wuhan, zostało zamkniętych. Urzędnicy poprosili wszystkich wracających z miasta o poddanie się 14-dniowej kwarantannie.

W niektórych regionach kraju mieszkańcy są zamykani przez władze we własnych domach. "New York Times" informuje o działaniach podjętych w prowincji Jiangsu, gdzie policja metalowymi prętami zabarykadowała drzwi rodziny, która właśnie wróciła z Wuhan.

Rodzina żywiła się produktami, które na balkon wrzucali im sąsiedzi.

W prowincji Heilongjiang ogłoszono, że każda osoba, która celowo roznosi wirusa, może zostać skazana na karę śmierci. 

W prowincji Tianjin zatrzymano kobietę, która ukrywała fakt, że kontaktowała się z osobą, gdzie występuje wirus. Nie przekazano więcej szczegółów na temat aresztowania 36-latki. Nie wiadomo również, kiedy wyjdzie na wolność.