Do opryskiwania roślin używa się zazwyczaj glifosatu, substancji chemicznej, którą Światowa Organizacja Zdrowia powiązała z rakiem i sklasyfikowała jako "prawdopodobnie rakotwórczą dla ludzi".
Rząd Kolumbii przekonuje, że można to zrobić bezpiecznie - ale krytycy twierdzą, że stanowi to zagrożenie dla zdrowia i jest nieskuteczne.
W 2015 roku ówczesny prezydent Juan Manuel Santos wstrzymał tę praktykę, ale jego następca, prezydent Ivan Duque - z poparciem prezydenta USA Donalda Trumpa - chce ponownie wysłać samoloty nad plantacje koki.
Rząd Duque'a uważa, że zlikwidowanie upraw ograniczy handel narkotykami i ograniczy przemoc ze strony gangów. Tylko w ostatnim miesiącu doszło do siedmiu zdarzeń, w których zginęło 36 osób, w tym kilkoro dzieci.
Zgodnie z ostatnim sprawozdaniem ONZ dotyczącym narkotyków, opartym na danych z 2017 r., Kolumbia odpowiada za około 70% światowej produkcji kokainy. Choć wielkość zbiorów nieznacznie spadła, produkcja ta w rzeczywistości rośnie ze względu na większą wydajność.
- Kokaina jest głównym źródłem dochodów grup przestępczych, które stoją za tymi ostatnimi masakrami - powiedział 24 sierpnia minister obrony Kolumbii Carlos Holmes Trujillo. - Zawieszenie rozpylania chemikaliów z powietrza było "poważnym błędem" - ocenił.
Zdaniem krytyków tego rozwiązania, oprócz zagrożenia dla zdrowia, istnieje obawa o zniszczenie roślinności. Kolumbia uważana jest za jeden z najbardziej zróżnicowanych biologicznie krajów na świecie.
W 2008 r. Ekwador wniósł sprawę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, zarzucając Kolumbii, że opryski z powietrza w pobliżu ich granicy szkodziły jej środowisku naturalnemu. Sąd stanął wówczas po stronie Ekwadoru.