Niedawno austriacki resort sprawiedliwości poinformował, że tamtejsza prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie makabrycznych zdarzeń, do których doszło przeszło trzy dekady temu. Chodzi o tzw. „sarajewskie safari”, podczas którego bogaci cudzoziemcy mieli płacić za możliwość strzelania do cywilów w oblężonym w latach 90. Sarajewie. Odrębne postępowania w tej sprawie prowadzone są już między innymi we Włoszech oraz w Bośni i Hercegowinie.
Nowe informacje ws. „ludzkiego safari” w oblężonym Sarajewie. Włosi badają sprawę
W środę agencja Ansa podała, że we włoskim mieście Alessandria w Piemoncie doszło do przeszukania domu mężczyzny, który podejrzany jest o związek z przerażającymi wydarzeniami sprzed lat.
Przeszukania u 65-latka dokonano w ramach śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w Mediolanie, dotyczącego oskarżeń, według których bogaci cudzoziemcy – w tym Włosi – płacili za możliwość strzelania do cywilów w oblężonym Sarajewie. Wyjazdy te organizowano właśnie m.in. z Włoch.
Dochodzenie wszczęto po zeznaniach byłych oficerów armii bośniackiej oraz świadków. Twierdzą oni, że istniała zorganizowana siatka umożliwiająca takie wyjazdy.
Ansa podaje, że podczas przeszukania domu znaleziono „znaczącą” fotografię, która przedstawia jednego z czterech podejrzanych. Na zdjęciu miał on przy sobie – jak donoszą media – broń.
Czytaj więcej
Cenę dyktował wiek i wygląd, a najwyższą stawkę płacono za życie kobiet. Książka chorwackiego dziennikarza ujawnia wstrząsające kulisy „ludzkiego s...
Dziennikarz napisał o „ludzkich safari”. Opisał szczegóły makabry
W wydanej w kwietniu 2026 r. książce „Pay and Shoot” (pol. „Płać i strzelaj”) chorwacki dziennikarz Domagoj Margetić opisał proceder, w ramach którego zamożni cudzoziemcy mieli płacić za możliwość strzelania do cywilów podczas oblężenia Sarajewa.
Z przytoczonych w publikacji dokumentów wynika między innymi, że stawki miały zależeć od tego, kto był celem. Wśród osób, które płaciły za zabijanie mieli znajdować się obywatele państw zachodnich.
Jak zauważa portal tygodnika „The Sunday Times”, opisane w książce ustalenia wskazują, że uczestnicy makabrycznych wyjazdów do Sarajewa mieli płacić 80 tys. marek niemieckich – czyli około 53 tys. dolarów według ówczesnego kursu – za możliwość zabicia kobiety w średnim wieku. Cena miała rosnąć do 95 tys. marek w przypadku młodych kobiet oraz do 110 tys. marek, czyli około 72 tys. dolarów, w przypadku kobiet w ciąży.
Margetić powołuje się w swojej książce m.in. na dokumenty przekazane przez bośniackiego oficera wywiadu, który został zabity w 1996 r. – Napisał, że cudzoziemcy rywalizowali o to, kto zastrzeli najpiękniejsze kobiety – zaznaczył dziennikarz w rozmowie z „The Sunday Times”.
Z książki wynika też, że choć uczestnicy „ludzkiego safari” mieli płacić serbskim pośrednikom, to sam pomysł nie narodził się w Serbii, lecz w Chorwacji. Według Margeticia w sprawę miał być zaangażowany mężczyzna, który pracował przed laty dla jugosłowiańskich służb wywiadowczych w tym kraju.
Margetić stwierdził też, że proceder miał mieć charakter zorganizowany i był obsługiwany przez służby bezpieczeństwa. – Była to działalność prowadzona przez służby bezpieczeństwa, ponieważ zaangażowani byli cudzoziemcy – powiedział chorwacki dziennikarz.
Śledztwa ws. „ludzkich safari”. „Turyści-snajperzy” mieli strzelać do cywilów w Sarajewie
W maju Ministerstwo Sprawiedliwości w Wiedniu przekazało, że prowadzone w kraju postępowanie ws. „ludzkich safari” dotyczy jednego obywatela Austrii oraz drugiej osoby, która nie została dotychczas zidentyfikowana.
Odrębne postępowania w tej sprawie prowadzone są już między innymi w Bośni i Hercegowinie oraz właśnie we Włoszech.
Według relacji świadków – na które powołuje się Deutschlandfunk – w latach 90. osoby określane mianem „turystów-snajperów” miały płacić siłom bośniackich Serbów wysokie kwoty za możliwość popełniania zbrodni wojennych. „Z bezpiecznej odległości strzelano do cywilów na ulicach oblężonego Sarajewa” – czytamy.
Do nagłośnienia sprawy przyczyniły się przede wszystkim ustalenia ze Słowenii i Włoch. Szczególną rolę w sprawie odegrali też jednak Miran Zupanič – autor filmu dokumentalnego „Sarajevo Safari” – oraz dziennikarz Ezio Gavazzeni. To ich prace miały wzmocnić podejrzenia dotyczące makabrycznych działań podczas wojny. O sprawie zrobiło się głośno także za sprawą książki Margetića.
Według ustaleń wśród domniemanych sprawców poza obywatelami Austrii mieli znajdować się także obywatele między innymi Włoch, Francji, Belgii, Szwajcarii oraz Rosji.
Czytaj więcej
„W swoim okrucieństwie niemal niewyobrażalne” — tak była minister sprawiedliwości Austrii komentuje informacje o „turystach-snajperach”, którzy w l...
Oblężenie Sarajewa: Tysiące zabitych i rannych
Czteroletnie oblężenie Sarajewa przez siły bośniackich Serbów było jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń podczas wojny na Bałkanach. Od kwietnia 1992 r. do listopada 1995 r. miasto było odcięte od świata zewnętrznego i znajdowało się pod stałym ostrzałem snajperów oraz serbskiej artylerii.
Oblężenie Sarajewa
Trwające od 5 kwietnia 1992 do 29 lutego 1996 oblężenie przez siły Republiki Serbskiej oraz Jugosłowiańską Armię Ludową stolicy Bośni i Hercegowiny – Sarajewa. Wydarzenie to uważane jest za najdłuższe i najbardziej krwawe oblężenie w historii Europy po II wojnie światowej.
W tym czasie w Sarajewie zginęło około 11,5 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci, a ponad 50 tys. osób zostało rannych.
„Ludzkie safari” podczas oblężenia Sarajewa przez lata uznawano za miejską legendę, jednak nagłośnienie tematu przez film dokumentalny „Sarajevo Safari” (2022) oraz nowsze książki zmieniło bieg sprawy.