Incydent miał miejsce 2 sierpnia.
Złodziej zabrał ze strefy odpraw Emirates białą walizkę Louis Vuitton z torebką Hermés, umieszczoną na samym wierzchu sterty bagażu.
Walizy należały do rosyjskiej rodziny, która czekała w kolejce do odprawy.
Ofiary wyjaśniły, że w torebkach znajdowała się biżuteria, zegarki i gotówka.
Czytaj więcej
Obywatele Rosji najbardziej obawiają się podróży do Stanów Zjednoczonych. Za najbezpieczniejsze dla siebie uważają Malediwy i Seszele, ale zdecydow...
Po złożeniu skargi do pracy przystąpiła lotniskowa jednostka dochodzeniowa.
Dzięki kamerom monitoringu zaledwie dwie i pół godziny później patrol z Mossos de Trànsit zidentyfikował wynajęty pojazd, którym złodzieje uciekli z lotniska.
Pojazd i łup milionerów wraz z dwoma podejrzanymi przewieziono na kataloński posterunek policji w Gironie i w ten czwartek rozpoczęło się śledztwo.
Biżuteria o wartości ponad ośmiu i pół miliona euro
Ofiary sporządziły szczegółową inwentaryzację rzeczy, które miały w walizce, oprócz około 10 000 dolarów w gotówce. Torebka Hermés była ekskluzywnym modelem Birkin, inkrustowanym złotem i diamentami, bezcennymi.
Pozostałe liczby są również astronomiczne. Diamentowa broszka Chanel o wartości około 750 tys. euro i kolejna broszka w kształcie łabędzia, o wartości około 600 tys. euro.
Rodzina podkreślała także wartość sentymentalną pierścionka z 47-karatowym brylantem, wycenionego na cztery miliony, oraz drugiego, również z brylantami, ale skromniejszego, za pół miliona euro. Były też dwa zegarki, Bulgari za kolejne 800 tys. euro i Chopard za 45 tys. Diamentowa bransoletka Tiffany'ego za około 250 tys. euro, diamentowy naszyjnik Versace za 100 tys. euro i kolczyki, również wykonane z diamentów, za prawie milion euro.