Cilla Carden z Perth pozwała sąsiadów w związku z tym, że to co robią na terenie swojej nieruchomości - a więc m.in. grillowanie i palenie papierosów - a także hałas powodowany przez ich dzieci łamie przepisy prawa.
Carden domagała się, by sąd nakazał sąsiadom, by powstrzymali się od takich działań.
Sąd uznał jednak, że żądania Carden są nierozsądne, ponieważ kobiecie brakuje dowodów na to, że jej sąsiedzi rzeczywiście łamią prawo.
Carden domagała się też, by jej sąsiedzi zmniejszyli oświetlenie swojego tarasu oraz uciszyli zwierzęta.
Kobieta twierdziła, że wdychanie dymu papierosów i zapachu grillowanych potraw stanowi "niewątpliwe naruszenie jej praw" w jej domu.
- Ustawili tam grilla, więc czuję rybę - wszystko co czuję, to ryba - skarżyła się Carden, która jest weganką, w rozmowie z lokalnymi mediami.
- Nie mogę korzystać ze swojego podwórka - mówiła.
Jednak stanowy Trybunał Administracyjny Australii Zachodniej w lutym odrzucił jej żądania. Kobieta domagała się m.in. by dzieci sąsiadów zachowywały się cicho w czasie zabawy poza domem.
Jak podkreślił sędzia sąsiedzi kobiety po prostu "żyją w swoim domu jak zwykła rodzina".
Sędzia zauważył też, że sąsiedzi Carden przesunęli już grilla, nie pozwalają dzieciom bawić się w nocy i od kilku miesięcy nie korzystają z oświetlenia tarasu.
W marcu Carden odwołała się od wyroku do Sądu Najwyższego Australii Zachodniej, który jednak odrzucił liczącą prawie 400 stron apelację.
Carden w rozmowie z australijskimi mediami zapowiada podjęcie kolejnych kroków prawnych.