Wprowadzenie nowej dyrektywy wodnej jest w Polsce konieczne, abyśmy mogli otrzymać środki na utrzymanie wałów powodziowych oraz inne istotne cele. Implementacja dyrektywy oznacza m. in. wzrost opłat za wodę. Uderzy to zarówno w rolnictwo i energetykę, jak i producentów napojów, w tym z branży browarniczej.

- Ta dyrektywa to jest bardzo dobry ruch, jaki przedsięwzięła Unia Europejska, i dobrze, że staramy się wypełnić te zobowiązania – uważa Paweł Kwiatkowski.

- Głównym celem, który ma ona realizować, jest wymuszenie zwiększonej efektywności – podkreśla.

W Polsce zakup wody jest wciąż bardzo kosztowny, stąd staramy się często pobierać ją z własnych studni bądź od dostawców municypalnych, u których jesteśmy w stanie wynegocjować niższe ceny.

- Stawki, które są proponowane, mogą mniej więcej oznaczać nawet podwojenie kosztów, które dzisiaj ponosimy. Można powiedzieć więc, że jest to dla nas rewolucja – mówi Kwiatkowski.

- To dotyczy paradoksalnie wyłącznie branży piwowarskiej oraz wód mineralnych, które nie mają swojej koncesji na wydobycie wody – podkreśla.

Czy rzeczywiście uda nam się wystarczająco zwiększyć efektywność gospodarowania wodą? Jak wspomina Paweł Kwiatkowski, w roku 2000 Kompania Piwowarska zużywała prawie 10 litrów wody na wyprodukowanie litra piwa. Obecnie zmniejszyła zużycie wody do zaledwie 2 litrów na każdy litr piwa.

- Osiągnęliśmy to kosztem wielkich inwestycji i zmiany świadomości pracowników oraz ich przyzwyczajeń – zaznacza.

- W tej chwili mogę powiedzieć, że polskie browary, które reprezentuję, to jest światowy najwyższy możliwy poziom, jaki można uzyskać, jeśli chodzi o efektywność – podsumowuje.

Zużycie wody w Polsce wciąż jest jednak gigantyczne w sektorze górniczym i w energetyce.