Oto przegląd najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 27 na 28 października:

Po wyborach do Knesetu nie widać wyraźnej większości

Blok partii opozycyjnych wobec premiera Izraela Beniamina Netanjahu zdobył w wyborach do Knesetu 52-53 mandaty – wskazują wyniki badań exit poll. Z kolei blok partii prawicowych, skupiony wokół Likudu, może liczyć na ok. 50 mandatów. To oznacza, że w liczącym 120 miejsc Knesecie nie ma wyraźnej większości i prawdopodobnie Izrael czekają długie rozmowy koalicyjne. Kluczowe znaczenie mogą mieć partie arabskie, które zdobyły rekordową liczbę 17-18 mandatów. Dotychczas jednak oba izraelskie bloki wykluczały współpracę koalicyjną z partiami reprezentującymi Palestyńczyków. 

Czytaj więcej

Wybory w Izraelu. Exit polls: Wygrywa opozycja, ale różnica jest niewielka

Lider opozycji, Gadi Eisenkot, uznał jednak wyniki za porażkę Netanjahu i wezwał go do wycofania się z polityki.  – Społeczeństwo zagłosowało za zmianą. Zaufanie obywateli straciła koalicja, która poniosła klęskę. Izraelczycy opowiedzieli się przeciwko dalszym rządom Netanjahu – mówił Eisenkot po zamknięciu lokali wyborczych.

Jednocześnie Eisenkot stwierdził, że wysoka frekwencja (do urn poszło 77,7 proc. uprawnionych) sprawia, że rozpisanie kolejnych wyborów byłoby błędną decyzją.

Nie można jednak wykluczyć, że do kolejnych wyborów dojdzie.  Po ogłoszeniu wyników (na oficjalne trzeba będzie poczekać kilka dni) prezydent Icchak Herzog przeprowadzi konsultacje z partiami parlamentarnymi, a następnie powierzy misję utworzenia rządu dowolnemu politykowi, który jego zdaniem ma największe szanse na zbudowanie większości. Jeśli próby utworzenia koalicji zakończą się niepowodzeniem, na początku przyszłego roku mogą odbyć się kolejne wybory. Izrael przeżywał już taki impas polityczny w latach 2019-2022, gdy wyborcy szli do urn pięciokrotnie.

Flavio Bolsonaro w USA. Prezydent Lula mówi o hańbie

Potwierdziły się doniesienia mediów, zgodnie z którymi Flavio Bolsonaro, po przegranej II turze wyborów prezydenckich w Brazylii, wyjechał do USA. Informacje o wyjeździe Bolsonaro z Brazylii pojawiły się w mediach 27 października, dwa dni po drugiej turze wyborów prezydenckich, w których syn byłego prezydenta, Jaira Bolsonaro, wbrew większości przedwyborczych sondaży przegrał z urzędującym prezydentem Luizem Inácio Lulą da Silvą.

Czytaj więcej

„Hańba”. Flavio Bolsonaro w USA, w przyjeździe pomogły mu amerykańskie władze

Bolsonaro w USA spotkał się z mieszkającym tam bratem, Eduardo – co potwierdzają nie tylko brazylijskie media, ale też źródła stacji BBC. „Wall Street Journal” twierdzi z kolei, że władze USA przyznały Flavio Bolsonaro i jego rodzinie wizy wjazdowe. Eduardo Bolsonaro, który według mediów miał odebrać Flavia na lotnisku w Miami, mieszka w USA od 2025 roku. W Brazylii został zaocznie skazany na cztery lata więzienia za nakłanianie administracji prezydenta USA Donalda Trumpa do nakładania sankcji na brazylijskich urzędników i sędziów, by wpłynąć na proces Jaira Bolsonaro.

Brazylijski dziennik „Folha de Sao Paulo”, powołując się na anonimowe źródła podał, że administracja prezydenta USA Donalda Trumpa nie tylko uczestniczyła w organizacji potajemnego wyjazdu Bolsonaro z Brazylii, ale też zamierza przyznać mu azyl polityczny. Według rozmówców gazety po przegranych wyborach prezydenckich Bolsonaro opuścił kraj w towarzystwie swojej żony i dwóch córek.

W Brazylii przeciwko synowi Jaira Bolsonaro toczy się kilka postępowań dotyczących m.in. domniemanego zagranicznego finansowania jego kampanii wyborczej, prania pieniędzy i przestępstw podatkowych. Jak dotąd sprawujący mandat senatora Bolsonaro nie został o nic oskarżony, ale sąd zakazał mu opuszczania kraju i nakazał mu oddanie paszportów. Eksperci cytowani przez BBC podkreślają, że wobec Bolsonaro nie wydano jak dotąd nakazu aresztowania, więc nie jest on zbiegiem. Nie zastosował się jednak do zarządzonego przez sąd środka zapobiegawczego, a to może być podstawą do wydania nakazu aresztowania.

Lula określił wyjazd swojego rywala w zakończonych niedawno wyborach prezydenckich jako „haniebny”. – Niestety taka właśnie jest rodzina Bolsonaro. Brazylia to ich druga ojczyzna, bo pierwszą jest lizusostwo wobec USA – ocenił. Jair Bolsonaro, po przegranych wyborach prezydenckich również wyjechał do USA, ale ostatecznie wrócił do Brazylii.

Wołodymyr Zełenski: Sytuacja Ukrainy na froncie najlepsza od dawna

W swoim wieczornym wystąpieniu, 27 października, Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy mówił, że sytuacja Ukraińców na froncie jest najlepsza od dawna. Ma to być efekt m.in. trzech dużych ukraińskich ofensyw, przeprowadzonych w 2026 roku, w tym operacji „Wełes”, o której Zełenski mówił po raz pierwszy (media informowały o niej kilka dni wcześniej). 

Operacja „Wełes”, której przeprowadzenie ujawnił Zełenski, miała być ofensywą przeprowadzoną przez ukraińską armię w pobliżu Kupiańska, miasta w obwodzie charkowskim, które Ukraińcy odbili w czasie kontrofensywy jesienią 2022 roku.

Czytaj więcej

Zełenski potwierdza podziemną ofensywę. „Sytuacja na froncie najlepsza od dawna”

– To była poważna operacja, dobrze zaplanowana, przeprowadzona przy użyciu technologii. Rosjanie próbowali wykorzystać podziemne gazociągi do wyjścia na tyły naszych pozycji – relacjonował Zełenski.

– Nasi żołnierze wykorzystali tę taktykę przeciwko Rosjanom i wykorzystali podziemną infrastrukturę przeciwko okupantom, osiągając nadzwyczajny sukces – dodał. Operację „Wełes” mieli przeprowadzić żołnierze 2. Korpusu Gwardii Narodowej Ukrainy („Chartia”).

– Jest ważne, aby odnotować, że ukraińska pozycja na froncie jest najsilniejsza od dłuższego czasu. Jeśli wsparcie naszych partnerów dla Ukrainy pozostanie równie silne – zwłaszcza jeśli chodzi o Patrioty i inne środki obrony powietrznej – Ukraina może być w zupełnie innej pozycji, również znacznie lepszej pozycji dyplomatycznej – ocenił Zełenski.

Łotewski rząd nadal zakazuje okazjonalnych przewozów autobusowych do Rosji i Białorusi

Rząd Łotwy Andrisa Kulbergsa zdecydował o przedłużeniu o rok zakazu organizowania okazjonalnych przewozów pasażerskich autobusami do Rosji i Białorusi, ze względu na ryzyko zwerbowania uczestników wycieczek przez obce służby.  Zakaz dotyczy nieregularnych międzynarodowych podróży autobusowych, takich jak wycieczki turystyczne oraz inne zorganizowane wypady grupowe na terytoria Białorusi i Rosji. 

Rząd uzasadnia przedłużenie zakazu do końca października 2027 r. zagrożeniami dla bezpieczeństwa narodowego, jakie stwarzają zorganizowane grupy podróżujące do i z terytoriów Białorusi oraz Rosji, a także w celu zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom Łotwy i innych państw członkowskich UE. Podczas takich wycieczek – podkreślono w uzasadnieniu decyzji – członkowie tych grup narażeni są na znaczne ryzyko gromadzenia informacji wywiadowczych oraz werbowania przez obce służby.

Rząd zakazał tego typu przewozów w 2025 r. Obecnie regularne przewozy pasażerskie nie podlegają ograniczeniom. Ministerstwo transportu pracuje jednak nad przepisami, na podstawie których możliwe będzie zawieszenie, z początkiem 2027 r., także i tych przewozów międzynarodowych w kierunku wschodnim, a także obejmujących przejazdy tranzytowe.

Portugalczycy protestują przeciwko polityce mieszkaniowej rządu

Kilka tysięcy osób, głównie młodzieży, zgromadziło się 27 października wieczorem przed parlamentem w Lizbonie. Demonstranci domagają się od rządu premiera Luisa Montenegro zapewnienia tanich mieszkań.

Manifestanci przemawiający do tłumu podczas wiecu zarzucali władzom Portugalii „prowadzenie niewłaściwej polityki mieszkaniowej, która zmusza niezamożnych ludzi do opuszczania miast”. Część manifestantów skandowała antyrządowe hasła oskarżając premiera Luisa Montenegro o „wysłanie policji” w niedzielę rano, aby siłą usunąć manifestantów z lizbońskiego placu Rossio, którzy od kilku dni domagali się obniżenia kosztów życia w Portugalii.

Na transparentach uczestników wtorkowego protestu widniało m.in. „Montenegro jest złodziejem!”, „Chcemy tanich mieszkań!”, a także „Większe płace, mniej pałowania!”.