Tak wynika z projektu nowelizacji ustawy o pomocy społecznej oraz niektórych innych ustaw, który trafił niedawno do konsultacji.

Czytaj więcej

Paulina Szewioła: Cmentarzysko projektów

Więcej zobowiązanych do płacenia za DPS

Obowiązujące przepisy przewidują katalog zobowiązanych do ponoszenia odpłatności za pobyt seniora w domu pomocy społecznej (m.in. małżonkowie, zstępni, wstępni). Nie obejmuje on jednak osób, które w przeszłości otrzymały od niego nieruchomość (w tym także na podstawie umowy dożywocia). Po wejściu w życie nowych regulacji to się zmieni.

– Na wstępie warto podkreślić, że problem nie dotyczy wyłącznie DPS-ów. W Polsce historycznie utrwaliło się utożsamianie opieki publicznej właśnie z tymi placówkami, tymczasem system ten w praktyce od dawna nie funkcjonuje w sposób adekwatny do potrzeb. Liczba miejsc nie rośnie proporcjonalnie do zapotrzebowania – od lat nie powstaje wystarczająca liczba nowych placówek, głównie ze względu na ograniczenia finansowe samorządów. Jednocześnie dynamicznie rozwija się sektor niepublicznych domów opieki, w których samorządy często wykupują miejsca. W efekcie omawiana zmiana dotyczy całego systemu opieki długoterminowej, a nie tylko DPS-ów sensu stricto – wyjaśnia Michał Modro, ekspert BCC ds. opieki społecznej, polityki senioralnej i rynku pracy.

Czytaj więcej

Kto płaci za pobyt w DPS? Duże zmiany w kluczowym kryterium w 2025 roku

Dodaje, że jeśli chodzi o finansowanie pobytu, funkcjonuje wielopoziomowy mechanizm. Co do zasady w pierwszej kolejności koszt pokrywa sam mieszkaniec (ze swoich dochodów, emerytury czy renty), następnie obciążana jest rodzina, a dopiero na końcu gmina.

– Jeżeli chodzi o koszty, to są to nie tylko wydatki za pobyt, ale także takie, których placówki nie pokrywają, np. leki czy sprzęt ortopedyczny. To bywa znaczące obciążenie finansowe – mówi ekspert.

Nowelizacja wprowadza istotną zmianę, rozszerzając katalog osób zobowiązanych do partycypacji w kosztach o tych, którzy uzyskali korzyść majątkową – np. poprzez otrzymanie nieruchomości. W praktyce chodzi o sytuacje, w których senior przekazuje mieszkanie (najczęściej wnukom), a następnie trafia do placówki opiekuńczej.

– I tu pojawia się kluczowy problem: zgodnie z dotychczasowymi zasadami obowiązek alimentacyjny spoczywa w pierwszej kolejności na dzieciach, nie na wnukach. Tymczasem w praktyce to właśnie wnuki często stają się beneficjentami przekazywanego majątku. Po zmianach będą partycypować przed swoimi rodzicami, jeżeli otrzymały od dziadka lub babci mieszkanie. Podobnie jak osoby spoza kręgu rodziny w ten sposób obdarowane. Nowelizacja niejako „domyka” ten system, obejmując obowiązkiem pokrywania kosztów pobytu osoby, które wcześniej były daleko w hierarchii osób zobowiązanych lub w ogóle były z niej wyłączone – mówi Michał Modro.

Ekspert ma jednak wątpliwości, czy zmiany nie będą prowadzić do chęci obejścia przepisów, w tym np. zapisywania mieszkań w testamentach, aniżeli przekazywania ich w oparciu o darowizny za życia.

Czytaj więcej

Rząd chce rozwiązać problem „więźniów czwartego piętra”. Jest projekt ustawy

Czy zmiana naprawi system wsparcia seniorów?

– Trudno też uznać tę zmianę za reformę systemową. Bardziej przypomina ona próbę uzupełnienia braków finansowych poprzez rozszerzenie kręgu płatników. Tymczasem rzeczywiste wyzwania systemu opieki nad seniorami – niedobór miejsc w placówkach opiekuńczych, rosnące koszty, niewystarczające finansowanie – pozostają nierozwiązane. Dlatego można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia raczej z działaniem doraźnym niż kompleksową reformą, która w istotny sposób poprawiłaby funkcjonowanie systemu – podsumowuje Michał Modro.

Etap legislacyjny: projekt w konsultacjach