Nie tylko ustawa
– Takie oświadczenie sądy czasem wykorzystują, ale dotyczy to stanowisk wyrażonych w trakcie prac parlamentarnych czy w uzasadnieniu – przyznaje Marcin Łochowski, sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie. – Ale skorzystanie z aktu wydanego po uchwaleniu ustawy byłoby zupełnym, choć ciekawym, precedensem.
Zdaniem adwokata Romana Nowosielskiego najlepiej by było, gdyby Trybunał, który wprawdzie formalnie nie ma prawa wykładni, wskazał takie rozumienie przepisów, które nie budziłoby sporu.
– Natomiast porozumienie obu rządów mogłoby znaleźć wyraz np. w uchwale Sejmu i Senatu i byłoby rodzajem wykładni autentycznej twórcy tej ustawy, a w praktyce miałoby wiążący charakter – uważa adwokat Nowosielski. – Ale samo porozumienie rządów też zapewne znalazłoby zastosowanie, gdyby było korzystne dla którejś ze stron procesu.
Z kolei adwokat Andrzej Michałowski, gdyby musiał występować w takim postępowaniu, to powoływałby się na stanowisko obu rządów, twierdząc, że określa ono właśnie cel tych przepisów.
– Rzymska reguła, że to, co jest jasne, nie wymaga interpretacji, dawno ustąpiła zasadzie, że wszystko może być przedmiotem wykładni, więc wykładnia oferowana przez ustawodawcę co do celu przepisu nie byłaby obojętna dla stosowania kontrowersyjnej ustawy. Wszak to cel jest twórcą prawa, a nie ślepe odczytywanie abstrakcyjnych zapisów bez powiązania z intencją – dodaje Michałowski.
Przypudrowanie ustawy
Z innej strony na tę kwestię patrzy adwokat Rafał Wąworek.
– Zasada niezawisłości sędziowskiej (art. 178 konstytucji) zabrania wprost kierowania się innymi normami niż konstytucja oraz ustawy, dlatego uzgodnienia, stanowiska międzyrządowe nie mogą wprost stanowić przesłanek orzeczniczych – ocenia Wąworek. – Z drugiej strony pojawił się znakomity moment, aby wreszcie dokonać nieoficjalnej implementacji instytucji racji stanu (Raison d’Etat). We Francji wpływa ona na orzeczenia sądów Republiki wówczas, gdy wydanie wyroku jest sprzeczne z racją stanu. I mogą ją wypracować wspólne ustalenia międzyrządowe. Takie czasowe przypudrowanie ustawy przez stabilne państwo aż do czasu wydania pożądanego wyroku TK jest bowiem niezbędne – podkreśla.
Adwokat Józef Forystek zauważa, że generalnie sąd zaczyna od wykładni językowej przepisów, ale jeżeli pojawią się wątpliwości, sięga do celowościowej, historycznej: jakie były dyskusje, i wtedy może się posiłkować takim stanowiskiem dwóch rządów. – Nie musi jednak – ocenia Forystek. – Większe znaczenie może ona mieć dla prokuratury, a tym bardziej policji, które by wszczynały postępowania w sprawach, a tym bardziej wnosiły akty oskarżenia.
Wszyscy rozmówcy byli zgodni, że prawo powinno być jasne i im mniej w nim pól do interpretacji, tym lepiej i bezpieczniej.
- Jeżeli sprawca wyżej wymienionego czynu działa nieumyślnie, podlega grzywnie lub karze ograniczenia wolności.
- Nie stanowią jednak przestępstwa wyżej wymienione czyny popełnione w ramach działalności artystycznej lub naukowej.
Niniejszą ustawę [o IPN] stosuje się do obywatela polskiego lub cudzoziemca, niezależnie, jakie prawo obowiązuje w miejscu popełnienia ww. czynu zabronionego.