Wyjątki te nie są objęte bezpośrednio kontrolą odwoławczą. Jednakże nie ma wątpliwości, że ingerencja sądu w postępowanie dowodowe nie obejdzie się bez szkody dla którejś ze stron. I jakkolwiek zawsze pozostaje obawa, że wyjątek przekształci się w regułę, istnieją określone instrumenty interpretacyjne, które powinny sąd odpowiednio mitygować w jego aktywności. Brak kontroli odwoławczej wynika z zasady prawdy i polega na pozostawieniu sądowi, zwłaszcza na okres pierwszych lat funkcjonowania nowego modelu procesu, wentyla bezpieczeństwa, który pozwoli uratować proces w razie niezdolności stron do przeprowadzenia we właściwy sposób postępowania dowodowego. Tam jednak, gdzie postępowanie sądu naruszałoby istotne reguły procesowe, np. prawo do obrony, pozostanie możliwość zaskarżenia orzeczenia na podstawie obrazy prawa.

Każdy z wyjątków musi być zatem interpretowany w świetle zasady kontradyktoryjności. Pierwszy wynika z art. 171 § 2 kodeksu postępowania karnego i stanowi, że „w wyjątkowych wypadkach, uzasadnionych szczególnymi okolicznościami", sąd może zadawać pytania. Drugi jest przewidziany w art. 167 § 1 zd. 3 i pozwala sądowi „w wyjątkowych wypadkach, uzasadnionych szczególnymi okolicznościami", na wprowadzenie i przeprowadzenie dowodu z urzędu. Różna jest ingerencja tych dwóch wyjątków w model kontradyktoryjny, a stąd różna dyscyplina, jaką narzucają one sądowi.

Przystańmy na chwilę nad pierwszym z nich. Należy odczytywać go ściśle z brzmieniem art. 370, w wyniku czego z pewnością jedyną i właściwą interpretacją jest przyjęcie, że sąd – jeżeli nawet może zadać pytanie – to może to uczynić jedynie na końcu. Nie ma prawa uprzedzać strony, ingerować w przeprowadzane przez nią przesłuchanie, chyba że dowód jest eksploatowany bez związku z tezą dowodową i bez wartości dla rozstrzygnięcia w sprawie. W tym jednak wypadku należy poinformować stronę o takiej ocenie sądu, a nie przejść od razu do zadawania pytań. Niemniej jednak sąd może wyjątkowo „naprawić" zasadniczo nieefektywne wykorzystanie środka dowodowego, który ma znacząco większą wartość dowodową, niż uzyskała to strona. Potrzeba taka może pojawić się w dwóch modelowych układach. Pierwszy: strona wprowadza dowód, przy czym nie potrafi wykorzystać go w pełni do realizacji tezy dowodowej istotnej z perspektywy jej interesu. Drugi: strona wprowadza dowód, który może być szerzej wykorzystany do celów dowodowych przeciwnika procesowego, a ten tego nie czyni. W tym pierwszym wypadku sąd, poszerzając wykorzystanie dowodu, działa zgodnie z interesem występującego o przeprowadzenie dowodu. W drugim działa przeciwko interesowi tej strony, wykorzystując jej słabość koncepcyjną, której nie potrafi dostrzec przeciwnik procesowy. W perspektywie zasady kontradyktoryjności, w tym realizacji prawa do obrony i roli sądu, wykorzystanie omawianego wyjątku w ostatniej sytuacji nie powinno nastąpić, gdyby miało się to odbyć ze „szkodą" dla oskarżonego.

W następnym odcinku o drugim wyjątku.

Autor jest adwokatem, byłym wiceministrem sprawiedliwości, associate partnerem w kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy