W 1951 r. mężczyzna został oskarżony z art. 23 § 1 małego kodeksu karnego o „rozpowszechnianie pism i druków zawierających fałszywe wiadomości, mogące wyrządzić istotną szkodę interesom Państwa Polskiego".
Sąd wojewódzki w religijnych broszurkach dopatrzył się „artykułów o treści antyrządowej i antypokojowej, propagujących wybuch trzeciej wojny [...] nawołujących do wstrzymania się od udziału w akcjach społecznych, przeprowadzanych w kierunku polepszania bytu mas pracujących i zachowania pokoju, tudzież bojkotowania wyborów i obowiązków obowiązującej służby wojskowej".
Czytaj także:
Sąd Najwyższy uniewinnił świadka Jehowy skazanego w PRL
Świadek Jehowy usłyszał wyrok pozbawienia wolności na rok na podstawie art. 24 § 1 m.k.k.: „Kto przechowuje pisma, druki lub wizerunki wymienione w art. 23, podlega karze więzienia do lat 5".
Rzecznik praw obywatelskich nie ma wątpliwości, że faktycznym powodem skazania była stosowana przez ówczesne władze polityka zwalczania związków wyznaniowych. By ustalić, czy zaistniały znamiona przestępstwa, konieczne było zweryfikowanie, na ile rzeczywiście problematyczne treści nawoływały do łamania prawa. Jak wskazują liczne orzeczenia SN dotyczące ówczesnych procesów świadków Jehowy, niejednokrotnie wymiar sprawiedliwości orzekał o bezpodstawności takich zarzutów. Co więcej, wyrok już w czasach stalinowskich stanowił pogwałcenie prawa, gdyż był sprzeczny z dekretem z 1949 r. o ochronie wolności sumienia i wyznania.