20 października premier Donald Tusk poinformował z sejmowej mównicy, że postanowił skierować do prezydenta Karola Nawrockiego wniosek o nominację ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego na funkcję wicepremiera (dzień później mówił, że wniosek wysłał, co potwierdziła Kancelaria Prezydenta). Wokół awansu odpowiedzialnego za budżet państwa polityka rozgorzała dyskusja. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta zaczęli udzielać niejednoznacznych wypowiedzi, w których formalną procedurę uroczystego wręczenia przez prezydenta aktu powołania na wicepremiera określili mianem „decyzji prezydenta”.

Konstytucja mówi jasno: To premier, nie prezydent, ustala skład rządu

To zaś dało pretekst do snucia hipotetycznych scenariuszy, w których głowa państwa – wbrew tradycji i obowiązującemu prawu – miałaby odmówić wykonania wniosku premiera. Tymczasem przepisy są w tej sprawie jednoznaczne. I o żadnej decyzji po stronie prezydenta nie może być mowy. Władnym do określania składu własnego rządu i funkcji pełnionych przez poszczególnych jego członków jest Donald Tusk.

Czytaj więcej

Zawrotna kariera przyimka „wobec”. Spór o TK a język polski

Zagadnienie powoływania członków rządu uregulowano w najwyższym akcie obowiązującego prawa, czyli konstytucji. Jej art. 151 stanowi, że „Prezes Rady Ministrów, wiceprezesi Rady Ministrów i ministrowie składają wobec Prezydenta Rzeczypospolitej następującą przysięgę: »Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów (wiceprezesa Rady Ministrów, ministra), uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem«”. Z kolei w art. 161 ustawy zasadniczej czytamy, że „Prezydent Rzeczypospolitej, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, dokonuje zmian w składzie Rady Ministrów”.

– W przyjętym w Polsce parlamentarno-gabinetowym systemie rządów, skład Rady Ministrów jest wyrazem woli większości politycznej, która ukształtowała się w Sejmie. Jeśli tylko osoba wskazana do powołania spełnia warunki formalne, to prezydent nie może odmówić powołania ministra lub wicepremiera wskazanego mu przez prezesa Rady Ministrów. Jest zobligowany do wykonania czynności aktu powołania bez zbędnej zwłoki – mówi prof. dr hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Analogiczną interpretację proponuje dr Marcin Szwed, konstytucjonalista z UW. – Prezesem Rady Ministrów jest Donald Tusk. To jego głos jest decydujący, jeśli chodzi o skład rządu. Formalnie zmian dokonuje prezydent, który jest jednak związany wnioskami premiera. Nie ma żadnej swobody, a nominację musi wręczyć niezwłocznie. Nie jestem w stanie wskazać uzasadnionych powodów dla ewentualnego opóźnienia – tłumaczy. 

Czytaj więcej

Donald Tusk: Złożę wniosek o mianowanie ministra Domańskiego na funkcję wicepremiera

Profesor Zaleśny rozważa jednak sytuację, w której ministerialna nominacja mogłaby zostać wręczona zainteresowanemu po kilku tygodniach.

– Prezydent, podobnie jak premier i osoba wskazana do powołania, ma swój kalendarz działań i jeśli np. w tym czasie prezydent przebywa z dwutygodniową wizytą państwową w Ameryce Południowej czy też premier jest chory, to z oczywistych przyczyn trzeba wstrzymać się z czynnością powołania, ale jak tylko tego typu okoliczności miną, to prezydent, bez zwłoki, dokonuje aktu powołania – wskazuje prof. Zaleśny

Prezydent Karol Nawrocki

Prezydent Karol Nawrocki

Foto: PAP

Konstytucja nie przewidziała sytuacji, w której prezydent nie powołuje wskazanego przez premiera ministra

– Historia III RP zna przypadki, w których prezydent krytycznie oceniał przedstawionych mu kandydatów na członków Rady Ministrów. Aleksandrowi Kwaśniewskiemu zdarzało się sugerować premierowi, że powinien zaproponować kogoś innego i jak po latach przyznał premier Leszek Miller, prezydent miał rację. Jeśli jednak Prezes Rady Ministrów obstawał przy swoim, wówczas prezydent powoływał wskazaną osobę. Tak było również za prezydentury Lecha Kaczyńskiego i tak powinno być również dziś, gdyż taka jest istota parlamentarno-gabinetowego systemu rządów – stwierdza Jacek Zaleśny.

Czytaj więcej

Adam Pantak: Jak mierzy się skuteczność podnoszenia kraju z kolan?

Co jednak mógłby zrobić rząd, gdyby prezydent odmówił nominowania Andrzeja Domańskiego na wicepremiera? Okazuje się, że twórcy konstytucji nie zabezpieczyli społeczeństwa przed wybiórczym stosowaniem prawa przez osoby sprawujące najwyższe państwowe urzędy. Optymistycznie założyli w art. 7 ustawy zasadniczej, że „organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa” i ze sobą współdziałają, a nie wzajemnie się zwalczają.

– Nie mamy skutecznej możliwości egzekwowania wykonywania obowiązków przez prezydenta. Na Trybunał Stanu nie ma szans, bo nie znajdzie się wymagana większość sejmowa, by pociągnąć prezydenta do odpowiedzialności – komentuje dr Szwed.

Nasz rozmówca wskazuje, że w przypadku powoływania członka rządu nie można skorzystać ze schematu działania analogicznego do ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego wobec, ale już nie w obecności prezydenta.

– Konstytucja nie przewiduje żadnej zastępczej formy powołania ministra. W przypadku niedawnego kryzysu wokół ślubowania sędziów TK istotne było to, że ślubowanie zostało określone w ustawie, nie konstytucji. Stąd też dopuszczalne były według mnie pewne sposoby alternatywnego ślubowania np. w Sejmie. Natomiast tryb powoływania członków Rady Ministrów reguluje ustawa zasadnicza. Jeśli prezydent odmówi nominacji, to złamie prawo. Będziemy mieli jednak pat, którego nie będzie można przełamać – konkluduje Marcin Szwed.