Tak orzekł Sąd Najwyższy w najnowszym wyroku dotyczącym dość typowych sporów o unieważnienie umowy.
W tym wypadku spór wynikł w sprawie spadkowej o zachowek dla dwójki małoletnich, w których imieniu matka żądała stwierdzenia nieważności umowy pożyczki. Chodziło o 160 tys. zł, które miał pożyczyć zmarły, a które spadkobierca zaliczył do długów spadkowych (więc oczywiście spadek i zachowek stopniały). Było poza sporem, że podpis na umowie był sfałszowany, a pożyczający nie miał w ogóle pieniędzy na udzielenie pożyczki.
Sąd okręgowy oddalił jednak żądanie, wskazując, że skoro umowa pożyczki nie została zawarta, to powodowie powinni byli żądać ustalenia jej nieistnienia, a nie nieważności. Czym innym jest bowiem czynność prawna nieważna, a czym innym nieistniejąca. Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał werdykt sądu okręgowego.
Sąd Najwyższy był jednak innego zdania i nakazał sądowi apelacyjnemu ponowne rozpoznanie sprawy.
– Sformułowanie w pozwie żądania jako zmierzającego do ustalenia (stwierdzenia) nieważności lub nieistnienia czynności prawnej (umowy) to często stosowany, ale niezbyt precyzyjny skrót myślowy – wskazał w uzasadnieniu sędzia Sądu Najwyższego Karol Weitz.