Osiągają go metodami rodem z początków kapitalizmu – wyznaczają wskaźniki do osiągnięcia w określonym czasie i egzekwują od podwładnych ich realizację. Jeśli komuś się to nie uda albo nie podoba mu się taki styl pracy, znajdują zastępstwo na jego miejsce. I tak w kółko. Karanie stało się normą. A co z pochwałami? Co z budowaniem poczucia godności i zadowolenia?
Kandydaci niezwykle często narzekają na swoich przełożonych z powodu ich braku zainteresowania postępami oraz pozytywnymi wynikami pracowników. Nie są to bowiem menedżerowie, ale właśnie przełożeni – hierarchicznie wyznaczone osoby do egzekucji zadań.