Kilka groszy miesięcznie – tyle potrafi dziś wynosić emerytura niektórych osób. Brzmi jak absurd, a jednak to rzeczywistość tysięcy ludzi – i jak pokazują dane ZUS, z roku na rok coraz większej grupy. W jej skład wchodzą głównie osoby, które przez lata funkcjonowały na marginesie stabilnego zatrudnienia, a dziś zostają z kwotą, którą trudno uznać za realne świadczenie.
Przypomnijmy, że od 1 marca 2026 r. (czyli po tegorocznej waloryzacji) najniższe świadczenie emerytalne wzrosło do 1978,49 zł brutto. Do tej kwoty może być podwyższona emerytura osób, których składki odprowadzone do ZUS nie wystarczyły do uzyskania świadczenia minimalnego.
Nie wszyscy mogą jednak na to liczyć. Emerytura podwyższona do ustawowego minimum przysługuje tylko osobom, które osiągnęły wiek emerytalny (60 lat kobiety i 65 lat mężczyźni) i mają odpowiedni okres składkowy i nieskładkowy (co najmniej 25 lat dla mężczyzn i 20 lat dla kobiet). Jeśli emeryt nie ma wymaganego stażu ubezpieczeniowego, jego świadczenia nie podwyższa się do kwoty minimalnej, ale wypłaca zgodnie ze stanem konta i subkonta.
Czytaj więcej
Prace parlamentarne nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy dobiegły końca – i to w ekspresowym tempie. Senat bez poprawek przyjął ustawę wprowadzaj...
Kobiety częściej dostają niższe emerytury
Z najnowszych danych ZUS wynika, że coraz częściej pojawiają się emerytury poniżej tego minimalnego progu. I tak, w grudniu 2025 r. wypłacano 459 317 emerytur nowosystemowych w wysokości niższej niż minimalna. To ponad 6 proc. więcej niż w grudniu 2024 r. (433,1 tys.). Ale to nie wszystko. W ciągu ostatnich 15 lat liczba emerytur nowosystemowych wypłacanych w wysokości niższej niż minimalna wzrosła ponad 19-krotnie, a ich udział w liczbie wypłacanych świadczeń nowosystemowych wzrósł z 4,2 proc. w grudniu 2011 r. do 10,1 proc. w grudniu 2025 r.