31 maja 2015 roku kilka tysięcy osób przyjechało na konwencję założycielską Nowoczesnej na Torwarze w Warszawie. Przez trzy lata partia przeżywała chwile rozkwitu i uwiądu.

„Największy kryzys dotknął Nowoczesną w obliczu najtrudniejszych dla niej wyborów, czyli walki o miejsca w samorządach. Partia, która nie ma wielu aktywnych członków, struktur w każdym powiecie, w zamian za to ma problemy finansowe i kłopot z odejściem założyciela, nie ma szans na dobry wynik w elekcji tak skomplikowanej i ciężkiej, jak wybory samorządowe. To pokazuje dramat obecnych liderek tej formacji” – napisał Marek Migalski na łamach „Rzeczpospolitej”.

- To Platforma wygrała rywalizację o to, wokół kogo będzie konsolidować się opozycja. Nowoczesna nie odgrywa podmiotowej roli. Następuje powrót do polaryzacja sceny politycznej na PO-PiS – skwitował w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Adam Bielan, wicemarszałek Senatu.

Blisko dwie trzecie respondentów (64 proc.) uważa, że Nowoczesna nie ma już szans stać się liderem wśród partii opozycyjnych. Takie szanse upatruje w Nowoczesnej 12 proc. ankietowanych. Blisko co piąty badany (24 proc.) nie umiał w tej sprawie zająć jednoznacznego stanowiska.

"PiS tonie. Afera goni aferę. Gdy wydawało się, że tej narracji nie zmieni już nic, nagle pomocną dłoń wyciąga Nowoczesna, prezentując projekt o związkach partnerskich" - skomentował na Twitterze Roman Giertych.

Partia Katarzyny Lubnauer proponuje, aby cała opozycja wystawiła wspólną listę w 2019 r. Cel to odbudowa państwa prawa