Reklama

Prof. Ewa Marciniak: Jeśli UE daje jakieś pieniądze, to ją akceptujemy

- Nasz stosunek do UE nazywam sceptycznym euroentuzjazmem - mówiła w #RZECZoPOLITYCE politolog, prof. Ewa Marciniak.

Publikacja: 14.05.2019 09:30

Prof. Ewa Marciniak: Jeśli UE daje jakieś pieniądze, to ją akceptujemy

Foto: tv.rp.pl

arb

Prof. Marciniak zwróciła uwagę, że Polacy są narodem euroentuzjastów "na poziomie deklaracji". - Czasami nasz euroentuzjazm jest deklarowany przez 90 proc. respondentów. To jest bodaj najwyższy wskaźnik jeśli chodzi o kraje UE - zauważyła.

Politolog zwróciła jednak uwagę, że "jeśli zajrzymy głębiej co za tymi deklaracjami się kryje, to tam już tak optymistycznie, kolorowo nie jest". Dlaczego? Ponieważ Polacy "podzielają wybiórczo pewne wartości związane z obecnością w UE", ale innych już nie podzielają. - Przeszkadza nam np. idea wejścia do strefy euro. Nasz stosunek do tej kwestii jest odwrotnie proporcjonalny w stosunku do krajów, które do tego aspirują - zauważyła. - Chcemy korzystać z funduszy europejskich w różnych obszarach, natomiast kwestie praworządności, wartości europejskich, akceptacja kultury Zachodu, to już też nas za bardzo nie interesuje - dodała.

- A jednocześnie część respondentów chciałaby, abyśmy mieli bardzo duży wpływ na funkcjonowanie UE. Czyli abyśmy byli w Unii pierwszej prędkości, bez euro - mówiła prof. Marciniak.

Politolog przypomniała też, że Polska wchodziła do UE ze względu na "motywacje kulturowe". - Mieliśmy aspiracje przynależności do kultury Zachodu - wyjaśniła.

Reklama
Reklama

- A potem zaczęły przeważać motywacje ekonomiczne. Czyli: jeśli Unia daje jakieś pieniądze, to my UE akceptujemy. Natomiast jeśli UE oczekuje respektowania pewnych zasad, np. praworządności, tolerancji, wtedy pojawia się sceptycyzm - dodała.

Pytana o kampanię wyborczą przed wyborami do PE w Polsce prof. Marciniak zwróciła uwagę, że jej główne tematy związane są z polityką wewnętrzną - czego przykładem jest tzw. piątka Kaczyńskiego. Jak dodała w jej ocenie wynika to z "dobrego wyczucia nastrojów w Polsce ze strony PiS-u". - My patrzymy na UE jako na dawcę pieniędzy, bankomat. PiS mobilizując elektorat do wyborów koncentruje się na korzyściach wewnętrznych. Nie ma mowy, by do dyskursu publicznego włączyć temat różnych struktur w UE, budowania frakcji w Unii, budowania sojuszy. To jest tematyka nieobecna w Polsce. Wyborca oczekuje zmian na własnym podwórku - oceniła.

Prof. Marciniak zwróciła uwagę jeszcze na jeden problem - jak mówiła badania wskazują, że Polacy postrzegają wybory europejskie jako niemające znaczenia. Dlatego nawet żelazny elektorat partii może ją bezkrytycznie popierać, ale "niekoniecznie musi iść do wyborów europejskich". Dlatego, jak dodała politolog, PiS przekonuje swój żelazny elektorat, że "będzie związek między wynikiem tych wyborów, a jego sytuacją materialną".

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Jaka będzie Polska 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz?
Polityka
To już koniec duopolu? Niemal 40 proc. Polaków dopuszcza myśl o marginalizacji lub rozpadzie PiS
Polityka
Sondaż: Polska w Radzie Pokoju Donalda Trumpa? Co o tym sądzą Polacy?
Polityka
Polska 2050 wybrała. Pełczyńska-Nałęcz następczynią Hołowni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama