- Dużo ważnych rzeczy dzieje się w Polsce, a mam wrażenie, że głosu liberalnego nie słychać. Nie ma głosu liberalnego w polskim parlamencie, który krytykowałby pewne rozwiązania w ramach "Polskiego Ładu" - mówił Petru tłumacząc, dlaczego zamierza znów zabierać głos w debacie publicznej.

- Ludzie mają prawo być zmęczeni tym rozdawnictwem, jest olbrzymia inflacja, w USA toczy się już debata, że te wielkie wydatki publiczne będą jeszcze bardziej nakręcały inflację, co zjada nasze dochody - przekonywał.

Petru ostrzegał też, że podnoszenie podatków polskim przedsiębiorcom w ramach "Polskiego Ładu" PiS doprowadzi do tego, że firmy "część większych podatków przerzucą na ceny".

- Firmy pracują dla zysku. Wyższe podatki oznaczają wyższe ceny wielu towarów, usług - choćby usług, które otrzymujemy od restauracji, fryzjerów - mówił.

Petru ocenił, że "Polski Ład" "dzieli społeczeństwo na pracujących i tych, którzy są beneficjentami wyższych środków z podatków"

- Część osób, które zapłacą wyższe podatki będą wkurzone, użyją brzydkich słów, obrażą grupę społeczną, która te środki otrzyma - i to buduje tożsamość. Mamy socjalizm narodowy - atmosfera zagrożenia narodowego, podszyta twardym katolicyzmem i wydatkami socjalnymi. I to ma stworzyć bazową grupę PiS-owską, ok. 35 proc., elektorat twardy, któremu nigdy nie będzie się opłacało głosować przeciw PiS-owi - mówił ekonomista.

Petru był też pytany o swój stosunek do świadczenia 500plus.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

- 500plus nie może być dla osób zamożnych, powinno być tylko w formie bonu i tylko dla pracujących. Nie można go zabrać z dnia na dzień, bo ludzie się do tego przyzwyczaili, włączyli te środki do domowego budżetu. Nie można jednak zachęcać ludzi do tego, aby z powodu 500plus odchodzili z pracy - mówił.

- Ja nie biorę 500plus - zadeklarował Petru.