Senator Jacek Bury wystosował oświadczenie, w którym krytykuje liderów opozycji za "ciche poparcie" dla inicjatywy ustawodawczej Sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych, zakładającej m.in. 50-procentowy wzrost uposażenia dla parlamentarzystów.
Komisja, w której skład wchodzi 17 posłów, w tym 9 z prawa i Sprawiedliwości, inicjatywę tę przyjęła jednomyślnie glosami 12 posłow obecnych podczas posiedzenia.
Bury od samego początku podkreśla, że nie poszedł do polityki dla pieniędzy. W trakcie kampanii wyborczych do sejmiku woj. lubelskiego i Senatu zapowiadał, że zrezygnuje z diety radnego i uposażenia senatora. I tak też zrobił - wszystkie pieniądze przekazuje na stypendia dla zdolnej młodzieży z Lublina - pisze Onet.
W swoim oświadczeniu senator Bury pisze, że pomysł zwiększenia uposażenia parlamentarzystów jest dla nich "sprawdzianem przyzwoitości", a każdy, kto podniesie rękę popierając podwyżki, "splunie w twarz obywatelom i swoim wyborcom".
"Nie mogę się zgodzić z takim zachowaniem, dlatego oczekuję szczególnie od liderów partii opozycyjnych i władz klubu rozsądku i apeluję - zatrzymajcie się o uszanujcie ludzi w dobie kryzysu! Zastanówcie się, jak potem spojrzycie w twarz Polakom, którzy straca pracę. Polakom, którzy nie będą mogli przeżyć do pierwszego, bo właśnie obcięto im wynagrodzenie o 20 proc." - pisze senator.
Zauważa też, że projekt zakłada również wzrost subwencji partyjnych, co w konsekwencji wyeliminuje "jakiekolwiek obywatelskie inicjatywy".
Senator przyznaje, że wie, jakie za złamanie dyscypliny partyjnej grożą konsekwencje, ale, jak pisze, "od samego początku umawialiśmy się na politykę rozsądku, a nie pazerność". Dodaje, że nie dziwi go hipokryzja PiS, które dla celów kampanii wyborczych obniża wynagrodzenia, a już po wyborach forsuje "gigantyczne podwyżki".
Ostatnia obniżka uposażeń parlamentarzystów o 20 proc. była konsekwencją wysokich nagród, jakie sobie i swoim ministrom przyznała ówczesna premier Beata Szydło.