Rozmówca Jacka Nizinkiewicza analizował szanse na utworzenie wspólnej listy opozycyjnej przed kolejnymi wyborami.

– Opozycja się nie zjednoczy, ponieważ nadal żywa jest pamięć o klęsce Koalicji Europejskiej, czyli szerokiej listy opozycyjnej, która poległa w wyborach do PE w 2019 roku. Ta pamięć jest dla opozycji destrukcyjna, bo oczywiście system wyborczy premiuje potężne listy. Jestem przekonany, że gdyby było możliwe zbudowanie listy obejmującej dawane podmioty, które były w Koalicji Europejskiej, to dla PiS-u byłoby to poważne wyzwanie. Jednak na taką listę nie ma teraz szans – stwierdził profesor.

Antoni Dudek skomentował również prawdopodobieństwo ogłoszenia przedterminowych wyborów.

- Średnio wierzę w większe przełomy w polskiej polityce. Mieliśmy sezon wyborczy i na razie nic nie wskazuje na to, żeby w tym roku miały być przedterminowe wybory. Mimo poobijania – rządowa większość trzyma się mocno. Na pewno będzie to burzliwy rok, ale na koniec roku będą rządzić ci sami, co rządzą teraz – ocenił politolog.

Profesor odniósł się także szerzej do sytuacji panującej po stronie opozycyjnej.

- Władza traci, kiedy po stronie opozycyjnej rysuje się jakaś przekonująca alternatywa. W ubiegłym roku Rafał Trzaskowski był o włos od zwycięstwa, jednak wybory prezydenckie przegrał. Po czym ten kapitał polityczny mu się rozszedł – z dziesięciu milionów wyborców nie zostało nic. Nie udało mu się przełożyć poparcia na zbudowanie nowej jakości po stronie opozycyjnej. Dlatego PiS, pomimo kłopotów, będzie zdeterminowany by nie dopuścić do przedterminowych wyborów. Po drugie, strona opozycyjna jest na tyle skłócona i podzielona, że nie jest ich w stanie wygrać w tym sensie, że nie umie zbudować spójnej większości alternatywnej dla PiS-u i skonstruować rządu – stwierdził.