W ostatnich dniach w mediach głośno było o sprawie zaszczepienia na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym osób spoza grupy "0", obejmującej pracowników służby zdrowia.

Na liście zaszczepionych znaleźli się aktorzy i osoby ze świata biznesu, m.in. Krystyna Janda, Wiktor Zborowski, Olgierd Łukaszewicz, Zbigniew Grycan i Irena Eris, a także były kapitan SB.

Na żądanie premiera Morawieckiego na WUM wszczęto kontrolę, która objęła również inne placówki w Polsce.

WUM tłumaczył, że mimo iż zgłaszał brak przygotowania do szczepień, otrzymał transport dawek, które musiały być wykorzystane w krótkim terminie. Dlatego oprócz medyków zaszczepione zostały osoby spoza grupy "0".

Dziś w TVP Info zdarzenie komentował poseł PiS Marek Suski, który uważa, że wśród zaszczepionych są osoby, które w czasach PRL robiły karierę. 

Suski mówił, że sprawa szczepień na WUM pokazuje "powiązania układu", gromadzącego "funkcjonariuszy PZPR, byłych funkcjonariuszy tajnych służb, być może teraz tajnych agentów WUM albo skupu żywca",  a także "pieszczochów PRL" .

- Krystyna Janda wtedy robiła karierę. Nie każdy musiał być udziałowcem SB, żeby być w układzie PRL-owskim, do niego należy też część lekarzy - twierdzi poseł.

Wspomniany układ, zdaniem Suskiego, "próbował betonować rzeczywistość", natomiast podczas obrad Okrągłego Stołu "ludzie służb i ich tajni współpracownicy zagwarantowali sobie i swoim ludziom bezkarność".