Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia nie zgodził się na areszt – przyznał, że istnieje duże prawdopodobieństwo popełnienia czynu, ale nie ma obawy ukrywania się i matactwa.

Czytaj także: Sprawa Idea Banku wymaga wyjaśnień

Według sądu biznesmenowi można przypisać pomocnictwo do przestępstwa – prokuratura twierdzi, że był on organizatorem procederu (i współdziałał z b. prezesem Getbacku Konradem K.).

Wpływ na wyniki

Biznesmen był przewodniczącym rady nadzorczej Idea Banku, miał monitorować m.in. dane sprzedażowe i pełnić „wiodącą rolę" w zarządzaniu bankiem – na to wskazują współpodejrzani – m.in. dyrektorzy i osoby z byłego kierownictwa banku (akt oskarżenia jest już w sądzie). Prokuratura uważa, że sąd pominął ich wyjaśnienia – a twierdzili, że Czarnecki „bardzo dobrze orientuje się w danych finansowych". Stąd śledczy są przekonani, że biznesmen od początku wiedział o sprzedaży obligacji Getbacku, na co bank nie miał zgody KNF.

Według prokuratury to nielogiczne – jak twierdził sąd – że o dystrybucji tych obligacji Czarnecki miał dowiedzieć się najwcześniej w maju 2017 r., a na pewno wiedział od 25 października.

Powód? Jak wskazuje zażalenie, sprzedaż obligacji Getbacku miała znacznie poprawiać wyniki banku – np. za trzy kwartały 2017 r. sięgały one blisko 87 mln zł, gdy w czwartym kwartale 2017 r., kiedy tych obligacji nie sprzedawano – tylko ok. 6,3 mln zł. Jedna z podejrzanych wskazała, że w I kwartale 2018 r., gdyby nie zysk z dystrybucji obligacji GB, bank „popadłby w stratę" za ten kwartał. Miesięcznie sprzedawał obligacje za 15 mln zł.

Według śledczych zysk z obligacji Getbacku stanowił dla banku tak istotne źródło dochodu, że nie mógł pozostać poza zakresem zainteresowania Leszka Czarneckiego, zwłaszcza że w 2018 r. ratował bank przed „wykazaniem straty".

Śledczy wytykają sądowi niekonsekwencje: choć ustalił, że biznesmen „kontrolował i na bieżąco analizował działalność banku oraz podejmował kluczowe decyzje" związane z zarządzaniem nim, to – według sądu – o tak „istotnym procesie jak sprzedaż obligacji GB mógł dowiedzieć się najwcześniej w maju 2017 r.".

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Czas jest ważny, bo bank oferował feralne obligacje (z przerwami) od sierpnia 2016 r. do 3 kwietnia 2018 r.

Zemsta polityczna?

Czarnecki broni się, że sam złożył zawiadomienie do prokuratury wobec zarządu swojego banku – śledczy uważają, że była to „ucieczka do przodu". O czym mają świadczyć wykluczające się dokumenty: opinia do KNF i maile do zarządu banku. Dlaczego, zamiast występować o areszt, biznesmena nie wezwano na przesłuchanie?

„Wezwanie podejrzanego byłoby dla niego ostrzeżeniem o nowej roli procesowej i unicestwiłoby możliwość pełnego ustalenia stanu faktycznego sprawy" – uważa prokuratura.

Miliarder posiada „centrum życiowe" w Monako, często przebywa we Francji, zniknął jednak z Polski. Areszt to pierwszy krok do starań o wystawienie za nim listu gończego i wniosku o ekstradycję. Bez tego Czarnecki nie usłyszy zarzutów, a sąd nie oceni, czy jest winny. Jeśli prokuratura prawomocnie przegra sprawę o areszt, pozostanie jej możliwość poszukiwania biznesmena w kraju. Może też wysłać wezwanie, by stawił się w prokuraturze. Ale szansa na to, że miliarder pojawi się – wiedząc, jakie grożą mu zarzuty – jest praktycznie zerowa.

3 stycznia Idea Bank został przejęty przez Bank Pekao. „Aktywa podmiotu nie wystarczają na zaspokojenie jego zobowiązań oraz kapitały własne Idea Banku wynoszą minus 482,8 mln zł" – poinformował Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Czarnecki twierdzi, że to zemsta polityczna, podobnie jak zarzuty dla niego. Ogłosił, że pozwie zarząd Pekao.