Dżamal Chaszodżdżi mieszkał na stałe w USA i był felietonistą "Washington Post". Na łamach amerykańskiego dziennika krytycznie oceniał politykę księcia Salmana.

Dziennikarz został zabity, a następnie rozczłonkowany w Stambule przez grupę powiązaną z saudyjskim księciem. Rijad zaprzecza tym oskarżeniom.

"Oceniamy, że książę koronny Arabii Saudyjskiej Muhammad ibn Salman zatwierdził operację w Stambule, mającą na celu schwytanie lub zabicie saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego" - podano w raporcie.

W ocenie amerykańskiego wywiadu o udziale księcia świadczy m.in. zaangażowanie w sprawie jednego z jego kluczowych doradców oraz "wsparciu dla stosowania brutalnych środków w celu uciszenia dysydentów za granicą".

"Od 2017 roku książę sprawuje absolutną kontrolę nad organizacjami bezpieczeństwa i wywiadu Królestwa, co czyni wysoce nieprawdopodobnym, że saudyjscy urzędnicy przeprowadziliby operację o takim charakterze bez autoryzacji księcia koronnego" - oceniono.

Odtajniając raport Stany Zjednoczone rzucają wyzwanie Arabii Saudyjskiej m.in. w sprawie poszanowania praw człowieka i wojny w Jemenie. W czwartek prezydent Joe Biden rozmawiał z 85-letnim ojcem księcia, królem Salmanem. Podczas rozmowy telefonicznej obie strony zobowiązały się do dalszej współpracy.

Po odtajnieniu sekretarz stanu USA Antony Blinken ogłosił "Khashoggi Ban", politykę ograniczeń wizowych "dla osób, które, działając w imieniu obcego rządu, są uważane za bezpośrednio zaangażowane w poważne, eksterytorialne działania antydysydenckie".

Dodatkowo Stany Zjednoczone zakazały w piątek wjazdu z Arabii Saudyjskiej 76 osobom, mówiąc, że nie będą tolerować osób, które grożą lub atakują aktywistów, dysydentów i dziennikarzy w imieniu obcych rządów - ogłosił Blinken.