Elbląg to pierwsze z 20 miast, jakie prezydent ma odwiedzić w ramach trasy po Polsce.
W mieście od lat zdominowanym przez lewicę Lecha Kaczyńskiego nie witano hucznie. Na ulicach nie było widać jego zwolenników ani sympatyków Prawa i Sprawiedliwości.
Sami elblążanie przyznają, że o wizycie nie było głośno. – Były jakieś wzmianki w gazecie. Słyszałem też w telewizji – mówi, wyczekując na prezydenta, 65-letni Eugeniusz Marcińczuk. – To raczej nie kampania wyborcza. Możliwe, że chodzi o poprawę wizerunku – ocenia przyjazd głowy państwa.
Po przywitaniu się z nieliczną grupą mieszkańców oczekujących przed jednym z kościołów prezydent przemówił na konferencji prasowej. Zaprzeczył, że wizytami w miastach rozpoczął walkę o reelekcję.
– Kampania wyborcza nie trwa w Polsce, na szczęście dla polityków, dwa lata – stwierdził i wytłumaczył cel odwiedzin.
– 11 listopada jest dniem tak ważnym, że trzeba to przypomnieć. Ja chciałbym przekonać swoich współobywateli w ciągu tego miesiąca, w trakcie obchodów 11 listopada, że niepodległość, że naród, rozumiany nowocześnie w tym właśnie nienacjonalistycznym, a patriotycznym rozumieniu, jest wielką wartością – mówił Lech Kaczyński. Dodał, że wielką wartością jest przywiązanie do państwa i do swojej ojczyzny, które określane jest jako patriotyzm. – Wystrzegajmy się słowa „nacjonalizm”, nacjonalizm jest złem – napominał.
Lech Kaczyński podczas wizyty złożył także elblążanom obietnice. Wspominał o zasługach w walce z komunizmem i o portowych aspiracjach miasta. – Na tym, żeby to zrealizować, zależy mi osobiście – podkreślał.
Spotkanie uświetnił występ Justyny Steczkowskiej. Wieczorem podczas rozmowy z elbążanami w Teatrze Dramatycznym prezydent powiedział m.in., że III RP jest państwem wolnym, niezależnie od wad. – Ale w tej III RP ja po raz pierwszy zacząłem odnaczać ludzi, którzy walczyli w czymś co nazywamy „trzecią konspiracją”, czyli w opozycji polskiej od połowy lat 70., od powstania KOR-u, ROPCiO aż po rok 1989 – dodał .
Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński zapewnia, że organizacja podróży prezydenta po Polsce nie ma nic wspólnego z doraźną polityką.
– Prezydent chce, by obchody objęły całą Polskę. Stąd pomysł wizyt w miejscowościach, które rzadko pojawiają się na pierwszych stronach gazet. Każda z takich wizyt będzie miała swój motyw przewodni. W każdym z miejsc, które prezydent będzie odwiedzał, ma nadzieję na dialog z Polakami o Polsce, wyrwany z politycznego kontekstu – mówi Kamiński.
Podkreśla, że Lech Kaczyński ma zamiar odwołać się do tradycji Rzeczypospolitej wielu narodów i wyznań.
W czasie podróży zaplanowano spotkania z przedstawicielami mniejszości narodowych i wyznaniowych. – Prezydent chce przy okazji tej podróży pokazać, jak bardzo docenia rolę w budowaniu naszej niepodległości również prawosławnych, ewangelików czy Żydów. Chce podkreślić, że również dziś bardzo sobie ceni ich obecność i aktywność na bardzo wielu polach – mówi Kamiński.
Jednym z najważniejszych punktów programu podróży jest Cieszyn. To właśnie tam żyje najwięcej polskich luteranów.
Ale wizyta ta będzie miała również charakter międzynarodowy. 12 października w mieście nad Olzą dojdzie do spotkania Lecha Kaczyńskiego z prezydentem Czech Vaclavem Klausem. Dzień później Klaus w towarzystwie Kaczyńskiego będzie w Warszawie promował swoją najnowszą książkę.
Kulminacyjnym punktem obchodów ma być uroczystość w Teatrze Wielkim. Nie jest ona już jednak nazywana balem.
– To galowe przyjęcie. Bale organizuje się zwykle w karnawale. Dziś niewiele osób, w tym również głowy państwa, skłonne są do tradycyjnego tańca – mówi „Rz” Michał Kamiński. Lista gości nie jest jeszcze zamknięta. Według szacunków przyjedzie około 20 głów państw, głównie z Europy Środkowo-Wschodniej, Bałkanów oraz Kaukazu.
Spoza Europy przybędą delegacja amerykańska i japońska. Białoruś reprezentował będzie opozycjonista Aleksander Milinkiewicz.