[b]Czy pana zdaniem spór wokół kuratora PZPN nie zaszkodzi premierowi Tuskowi?[/b]

Wręcz przeciwnie. Jeśli zostanie dobrze poprowadzony, rząd może na nim zyskać.

[b]Co ma pan na myśli mówiąc o dobrym poprowadzeniu?[/b]

Ten konflikt dzieli społeczeństwo na dwie grupy. Pierwsza to stadionowi aferzyści i chuligani wspierani przez PZPN. Druga – spokojni ludzie, którzy przez tych chuliganów boją się iść na mecz ze swoimi dziećmi. Jeśli uda się taką narrację utrzymać, rząd może tylko zyskać na tym konflikcie.

[b]Według pana to się dotąd udaje? [/b]

Do tej pory owszem.

[b]A nie myśli pan, że karta może się jednak odwrócić po ewentualnej negatywnej decyzji FIFA? [/b]

Wówczas tracimy tylko dwa mecze. Premier zyskuje zaś miano silnego lidera, który czyści polską piłkę z patologii, z którymi przez 20 lat nikt sobie nie potrafił poradzić, a na dodatek nie poddaje się żadnym szantażom. Wchodzi tym samym w narrację, która dwa lata temu była domeną PiS.

[b]I dzięki temu podbiera PiS–owi wyborców?[/b]

Nie tylko PiS–owi. Całą opozycję wpycha w pułapkę. Ktokolwiek skrytykuje jego działanie, stanie po stronie stadionowych chuliganów i skorumpowanych działaczy z PZPN.